Telefon Wsparcia Rodziców - marzec 2015 - sprawozdanie

Sprawozdanie z działalności TELEFONU WSPARCIA RODZICÓW,
  marzec 2015 r.
1-31 marca 2015 r.

 

Liczba zgłoszeń: 31

Zgłoszenia rodzin, którym odebrano dzieci: 8
Zgłoszenia rodzin, którym grozi odebranie dzieci: 15
Zgłoszenia osób mających problemy z instytucjami państwowymi: 8

 

Opis wybranych spraw i problemów:

Do Fundacji zgłosiło się małżeństwo lekarzy, rodzice dwójki dzieci. Starsze dziecko uczęszcza do przedszkola, gdzie w połowie września zmienił się jeden z wychowawców opiekujący się grupą. Opinie na temat tego pedagoga były bardzo złe. Rodzice przeszkolaków z poprzedniego rocznika składali skargi na nauczycielkę m. in. zarzucono jej znęcanie się nad dziećmi, ale nadal nie wyciągnięto konsekwencji służbowych wobec niej. Dzieci bardzo źle reagowały na spotkania z nową wychowawczynią. Córeczka lekarzy bała się chodzić do przedszkola, bardzo płakała. Rodzice rozpoczęli batalię o zmianę nauczyciela - wnosili skargi począwszy od kuratorium, a skończywszy na Rzeczniku Praw Dziecka. Niestety nikt nie chciał im pomóc. Nauczycielka oburzona atakiem na swoją osobę przekazała sprawę kancelarii adwokackiej, a ta zgłosiła rodzinę do sądu rodzinnego z podejrzeniem o przemoc (w ujęciu ustawy „przemoc w rodzinie” obejmuje bardzo szeroki zakres zachowań), na skutek czego pojawiła się w domu rodziny policja i pracownicy socjalni. Sprawa nabrała charakteru prywatnej rozgrywki i zemsty, co umożliwia znowelizowana ustawa o przemocy. Pomoc nasza skoncetrowała się na kompletowaniu odpowiednich dokumentów, które będą wystarczające do tego, aby zrównoważyć dokumenty wystawione przez przedszkole przeciw rodzinie i uchronić dzieci przed rozdzieleniem z rodzicami.

Kolejna sprawa, którą zajmowaliśmy się w marcu, dotyczyła małżeństwa i trzymiesięcznego noworodka. Rodzice wykształceni, dobrze sytuowani, bez nałogów. Kiedy spełniło się ich marzenie o posiadaniu potomstwa zetknęli się z urzędniczą ingerencją w ich życie. Kobieta w okresie połogu, zmagała się z nową rzeczywistością. Na pierwszej wizycie u pediatry, 3 tygodnie po porodzie, mama zwierzyła się lekarce, że mąż jej nie pomaga i czuje się zmęczona. Mąż zarzucił żonie, że krzyczy na niego. Konsekwencją tej rozmowy było założenie małżeństwu Niebieskiej Karty. Popadli w poważne kłopoty burzące spokój rodziny. Zagubieni rodzice nie rozumieli co się zdarzyło, sytuacja ich przerosła. Zespół interdyscyplinarny gromadzi teraz dane o rodzinie i obraduje jak rozwiązać ich problemy. Rodzice zbierają opinie żeby udowodnić, że są niewinni. Sprawa jest w toku, będzie rozpatrywana przed sądem rodzinnym, gdzie będzie reprezentować rodzinę nasz prawnik.
 

W lutym opisywaliśmy sprawę rodziny z Wałbrzycha. Rodzice z piątką dzieci zajęli pustostan, lokal należący do miasta. Utrata pracy przez ojca zmusiła rodzinę do tego kroku. Z powodu biedy i braku łazienki w mieszkaniu dzieci zostały oddzielone od rodziców. Pracownicy Fundacji interweniowali u Prezydenta Wałbrzycha, nagłasniali sprawę w mediach. Niedawno dzieci wróciły do rodziców. Niestety lokal socjalny musieli opuścić na podstawie decyzji administracyjnej. Gdyby nie wyprowadzili się w wyznaczonym terminie, kurator po raz trzeci odebrałby im dzieci. W kwietniu odbędzie się sprawa o eksmisje i sąd zadecyduje, czy mieszkanie przysługuje rodzinie. Obecnie rodzina przebywa w Ośrodku Interwencji Kryzysowej i oczekuje na upragnione mieszkanie z łazienką. Otrzymaliśmy informację z urzędu miasta, że wniosek rodziny o lokal socjalny będzie rozpatrzony jeszcze w tym roku.


Zgłosiła  się do Fundacji Polka zamieszkała w Szkocji. Kobieta sama wychowuje trzyletniego syna. Od roku rodziną zainteresował się Social Work Department. Ingerencja urzędników rozpoczęła się w momencie problemów z nawracającymi infekcjami dziecka, co uniemożliwiało uczestniczenie w zajęciach przedszkolnych. Przychodnia zgłosiła rodzinę do  opieki społecznej. Rozpoczęły się wizyty pracowników socjalnych, potem do nich dołączył kurator. Początkowo przychodzili pod pretekstem pomocy, potem były to już klasyczne kontrole mające na celu udowodnienie, że matka nie radzi sobie z wychowywaniem syna. Zaglądano do lodówki, szafy, pod komodę, legitymowano znajomych odwiedzających matkę. Zarzucano, że dziecko źle się rozwija m. in. ma nieprawidłową wymowę, moczy się w przedszkolu. Dochodziło do tego, że w przeciągu tygodnia odbywało się kilkanaście wizytacji sprawdzających warunki w jakich dziecko się wychowuje. Ze strony pracowników social departmentu pojawiły się groźby odebrania syna i umieszczenia go w rodzinie zastępczej. Opinie znajomych i sąsiadów były pozytywne, a mimo to wciąż straszono kobietę odebraniem dziecka. Odbyła się sprawa w sądzie, gdzie potwierdzono tezę, że matka nie nadaje się do wychowywania dziecka. Wystraszona kobieta wywiozła dziecko do Polski do swojej matki, mimo że władze Szkocji zakazały jej opuszczania kraju. Kobieta wróciła do Szkocji, pozamykać kilka swoich spraw. Dziecko jest z babcią w Polsce. Social Work Department nawiązał kontakt z polskimi urzędnikami. Monitorujemy sprawę, jesteśmy w kontakcie z prawnikami, wspieramy rodzinę i przygotowujemy do trudnych rozmów z urzędnikami.

 

-----------------

Chcesz pomóc w działaniu Telefonu?
Możesz przekazać darowiznę na działania Fundacji Rzecznik Praw Rodziców
Nr konta 28 2490 0005 0000 4500 2748 0168
Fundacja Rzecznik Praw Rodziców, ul. Steinhausa 2/52; 02-747 Warszawa

Możliwe są również wpłaty on-line przez Dotpay
z tytułem ,,Darowizna na cele statutowe'' i dopiskiem ,,Telefon Wsparcia''

 

Wesprzyj nas