Telefon Wsparcia Rodziców - maj 2015 - sprawozdanie

Sprawozdanie z działalności TELEFONU WSPARCIA RODZICÓW,
  maj 2015 r.
1-31 maja 2015 r.

Liczba zgłoszeń: 24
Zgłoszenia rodzin, którym odebrano dzieci: 5
Zgłoszenia rodzin, którym grozi odebranie dzieci: 13
Zgłoszenia osób mających problemy z instytucjami państwowymi: 6

Opis wybranych spraw i problemów:

Zgłaszają się do nas rodziny, które wybierają się do pracy do krajów skandynawskich. Proszą o informację, wsparcie - nie wiedzą czy ich decyzja o wyjeździe jest słuszna. Boją się, że stracą dzieci. Zdają sobie bowiem sprawę, że w Skandynawii nadrzędną rolę w wychowaniu dzieci odgrywa państwo, a nie rodzice. Stąd też biorą się wątpliwości czy skorzystać z szansy zarobku, narażając dobro rodziny czy zrezygnować z wyjazdu. Niestety nie mamy dla nich dobrych informacji, znamy wiele dramatów polskich rodzin, które raz utraciwszy dzieci nie mogą ich odzyskać.

30 maja pod ambasadą Norwegii w Warszawie odbyła się demonstracja przeciwko działaniom Urzędu Ochrony Dziecka Barnevernet. Akcję zorganizowali polscy rodzice, którzy po 5 miesiącach odzyskali w sądzie dwójkę swoich dzieci, by po wygranej natychmiast wywieźć je do Polski, po 10 latach pobytu w Norwegii. W 12 krajach Europy tego dnia również odbyły się demonstracje i protesty przeciw brutalnym metodom tej instytucji. Barnevernet brutalnie odbiera dzieci rodziców różnych narodowości, często na podstawie absurdalnych zarzutów. Wydział Konsularny Ambasady RP w Oslo podaje, że dziś 50 polskich dzieci tkwi w norweskich ośrodkach lub rodzinach zastępczych, ale ta liczba może być dużo większa. Władze norweskie nie informują o przejęciu opieki nad polskimi dziećmi. To przypadki zgłoszone przez samych rodziców.

Metody stosowane w krajach skandynawskich coraz częściej wykorzystywane są przez polskie instytucje. Na nasze zaproszenie na demonstrację przyjechała również mama z Podkarpacia, której sąd odebrał troje dzieci z powodu "niezadowalających warunków lokalowych". W uzasadnieniu podano: ciasne mieszkanie - 37 m kw., bałagan i muszki owocówki (sic!) Dzieci zostały rozdzielone. Starsze dziewczynki trafiły do Domu Dziecka w Rudniku, a najmłodsza wówczas 4 miesięczna córka karmiona jeszcze piersią, do rodziny zastępczej. Sąd nie przychylił się do prośby rodziców, aby dzieci zostały umieszczone u najbliższej rodziny. Rodzina nigdy nie korzystała z pomocy Ośrodka Pomocy Społecznej. Rodzice pracują i starają się utrzymać rodzinę. Dramatyczna historia rozpoczęła się w czerwcu 2013 od anonimowego donosu na policję, że "z mieszkania słychać płacz dzieci i krzyk babci". Odbyła się wtedy sprawa w Sądzie Rodzinnym a rodzina została objęta nadzorem kuratora. Kolejna sprawa była w październiku 2014 r., nadzór utrzymano, a dodatkowo sąd zlecił OPS-owi wywiad środowiskowy. Ośrodek przydzielił do pomocy rodzinie asystenta rodzinnego. Mimo, że najstarsza córka była wzorową uczennicą, sąd zdecydował o przeprowadzeniu badań psychologicznych na dziecku, bo według sędziego były z nią problemy wychowawcze. Poza tym decyzją sądu rodzina została przebadana w Rodzinnym Ośrodku Diagnostyczno - Konsultacyjnym w Stalowej Woli. Trzecia sprawa w sądzie rodzinnym zakończyła się odebraniem dzieci. W uzasadnieniu sędzia Ewa Kopczyńska napisała "w domu panuje skrajny bałagan, brud i ciasnota"," dzieci odrabiają lekcje na skrawku ławy". Rodzice pisali zażalenie do sądu okręgowego, które nigdy nie zostało przekazane z sądu rejonowego. Zwykle doradzamy rodzicom żeby zbierali opinie na temat swojej rodziny i dołączali do akt. Niestety szkoła, OPS, Ośrodek Zdrowia odmówił wydania dokumentu i poinformował, że tylko na wniosek sądu rodzina może otrzymać opinie. Rodzina prosiła o wgląd w dokumentację sądową, ale sędzina zakazała urzędnikom udostępniania dokumentów. Na wizycie u Starosty dowiedzieli się, że nie będzie mieszał się w sprawę, bo straci stanowisko... Od pół roku dzieci nie były w domu na przepustce, wszystkie wnioski o urlopowanie dziewczynek pozostały bez odpowiedzi. Dopiero w kwietniu otrzymali odpowiedź, że dzieci przed badaniem RODK muszą pozostać w placówkach, ponieważ mogą być narażone na manipulacje ze strony rodziców. Sędzina wprowadza rodziców w błąd informując że w zabezpieczeniu dzieci nie urlopuje się. Kiedy rodzice chcieli ochrzcić najmłodsze dziecko, sąd zezwolił na urlop najmłodszej córki tylko na 4 godziny, starsze dzieci nie otrzymały zezwolenia na uczestniczenie w rodzinnej uroczystości. Rodzice codziennie odwiedzają dzieci, ale ponieważ córki umieszczone są w dwóch różnych miejscach, a godziny odwiedzin zbiegają się, kontakt jest utrudniony. Rodzice zebrali 21 podpisów sąsiadów świadczących o tym, że należycie wykonują władzę rodzicielską nad dziećmi i nie dopuścili się zaniedbań. Wybrali się do Warszawy do Ministerstwa Sprawiedliwości i do Rzecznika Praw Dziecka. Wszystkie wnioski skargi i zażalenia w końcowej fazie trafiały do Pani sędziny Ewy Kopczyńskiej co skutkowało brakiem reakcji ze strony instytucji państwowych. Podejmowane przez Fundację próby kontaktu z kierownikiem OPS-u w Nisku, Panią Elżbietą Tłusty, zakończyły się fiaskiem, ale opinia ośrodka na temat rodziny dołączona do akt jest dobra. Rozmawialiśmy z policjantem z miejscowej komendy i wyraził bardzo pozytywną opinię o rodzinie oraz podzielił się wątpliwościami co do słuszności decyzji sądu. Sąsiedzi również nie widzą dysfunkcji ani patologii w rodzinie. U państwa Bałutów nigdy nie było przejawów przemocy. Rodzice spełnili wszystkie zalecenia sądu. Uprzątnęli mieszkanie, byli z córką u psychologa i poddali się badaniom RODK, pozbyli się zwierząt z domu (królik miniaturka i pies). Koordynator Telefonu Wsparcia interweniował u Rzecznika Praw Dziecka, Rzecznika Praw Obywatelskich, w Ministerstwie Sprawiedliwości i w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Cały czas czekamy na odpowiedzi. Rodzinę reprezentuje przed sądem prawnik  naszej Fundacji. Koordynator jest w stałym kontakcie z rodziną i pomaga w kontaktach z instytucjami. Bezsilność wobec bezwzględności sądu i urzędów oraz opieszałość procedur sprawiły, że w tej chwili największą nadzieją na ratunek dla rodziny jest nagłośnienie ich dramatycznej historii w mediach.

Kolejna sprawa jaka trafiła do naszej Fundacji dotyczyła rodziny z dwójką dzieci. Rodzice są wychowankami Domu Dziecka. Z powodu utraty pracy przez ojca rodzina znalazła się w bardzo złej sytuacji ekonomicznej. Rodzice musieli wyprowadzić się z wynajmowanego mieszkania i z dnia na dzień znaleźli się na ulicy. Ośrodek Pomocy Społecznej szybko zainteresował się rodziną. Koordynator Telefonu Wsparcia interweniował u pracowników socjalnych w sprawie dopłaty do czynszu wynajmowanego mieszkania, a w dalszej perspektywie o mieszkanie przejściowe do czasu uzyskania mieszkania socjalnego z zasobów miasta. Dzięki naszej interwencji rodzina mieszka obecnie w wynajętym mieszkaniu i otrzymuje dofinansowanie z Ośrodka Pomocy Socjalnej do tego lokalu.

Bardzo podobna historia innej rodziny z dwójką malutkich dzieci również dotyczyła ingerencji pracowników socjalnych z powodu nagłej utraty pracy przez jednego z rodziców. Kiedy otrzymali od miasta mieszkanie komunalne wzięli kredyt na meble i remont. Matka miała umowę o pracę na 9 lat więc bez problemu bank udzielił jej pożyczki. Niestety została nagle zwolniona z firmy. Wtedy pojawił się w domu komornik z powodu braku wpłat kolejnych rat. Rodzina zwróciła się o pomoc do Ośrodka Pomocy Społecznej. Na początku otrzymali zasiłek celowy, ale z pomocą finansową przyszła również asystentka rodzinna. Ta z kolei skierowała ich do nas. Małe mieszkanie, niski dochód może być pretekstem do kolejnych kroków ze strony urzędników w ramach "pomocy rodzinie". W tej chwili pomagamy rodzinie w kontaktach z urzędami.

--------------------

Chcesz pomóc w działaniu Telefonu?
Możesz przekazać darowiznę na działania Fundacji Rzecznik Praw Rodziców
Nr konta 28 2490 0005 0000 4500 2748 0168
Fundacja Rzecznik Praw Rodziców, ul. Steinhausa 2/52; 02-747 Warszawa

Możliwe są również wpłaty on-line przez Dotpay
z tytułem ,,Darowizna na cele statutowe'' i dopiskiem ,,Telefon Wsparcia''

 

Wesprzyj nas