Telefon Wsparcia Rodziców - luty 2017 - sprawozdanie

pozostałe sprawozdania z 2017 roku
--------------------------------------------------------------------

Sprawozdanie z działalności TELEFONU WSPARCIA RODZICÓW, luty 2017 r.

1-28 lutego 2017 r.

Liczba zgłoszeń: 18

Zgłoszenia rodzin, którym odebrano dzieci:  3
Zgłoszenia rodzin, którym grozi odebranie dzieci:  6
Zgłoszenia osób mających problemy z instytucjami państwowymi:  9

Opis wybranych spraw i problemów:

Do Fundacji zgłosiła się rodzina, której służby społeczne odebrały dzieci po wcześniejszym telefonicznym uzgodnieniu z sądem. Zdarzenie miało miejsce w Łaźniewie koło Błonia. Samotna młoda matka Klaudia Rajchert wychowuje dwójkę malutkich dzieci - dwumiesięcznego chłopca i półtoraroczną dziewczynkę. Klaudia mieszka ze swoją matką i młodszą dziewięcioletnią siostrą. Matka dziewczyny widząc, że córka nie bardzo radzi sobie z maluchami udała się do Ośrodka Pomocy Społecznej w Błoniu prosić o wsparcie asystenta rodziny z nadzieją, że kiedy ona jest w pracy pracownik OPS-u pomoże młodej mamie w codziennych obowiązkach, w opiece nad małymi dziećmi, jak również załagodzi konflikty między dwudziestolatką a jej dziewięcioletnią siostrą. Pani Anna Rajchert opowiedziała pracownicy pomocy społecznej o problemach swojej rodziny i wróciła do domu.

Tego samego dnia wieczorem pod jej dom zajechały policyjne radiowozy. Wraz z policją przyjechało jeszcze osiem osób z tzw. instytucji pomocowych. Wszystko działo się błyskawicznie, bo była już godzina 18.00 i wszyscy pracowali po godzinach pracy. Pracownica socjalna próbowała wymusić na lekarzu pogotowia podpisanie dokumentów o odebraniu dzieci. Lekarz nie widział powodu, więc odmówił i odjechał. Wezwali więc karetkę ponownie, tym razem lekarz uległ naciskom. Policjanci wyrwali dwumiesięcznego Mikołajka z rąk matki. Dziewczyna krzyczała i protestowała, więc funkcjonariusz przydusił ją stosując chwyt od tyły za szyję. W tym czasie drugi policjant założył jej kajdanki. Dzieci zostały przekazane zawodowej rodzinie zastępczej, która czekała już na miejscu zdarzenia. Babcia i mama nie wiedziały dokąd zostały wywiezione dzieci. Matce założono Niebieską Kartę, bo była agresywna broniąc dzieci.

Na drugi dzień na posiedzeniu sąd wyznaczył godziny widzeń raz w tygodniu i tylko na terenie Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. Klaudia o karmieniu piersią swojego synka mogła już zapomnieć. Sędzia nie wnikając w szczegóły sprawy, odrzucił zażalenie matki na decyzję o odebraniu dzieci ponieważ: „nie potrafiła w sposób właściwy zapanować nad emocjami wobec czego wielokrotnie stosowała wobec domowników przemoc słowną. (…) zdarzyła się taka sytuacja, w której Klaudia uderzyła małoletnią siostrę zabawką w głowę i zepchnęła ją z fotela, tak że ta uderzyła głową w podłogę. W realiach niniejszej sprawy niewątpliwie istniało zagrożenie dla życia i zdrowia dziecka i dopiero interwencja pracownika socjalnego spowodowała zapewnienie prawidłowej opieki dzieciom”. Fundacja zaangażowała się czynnie w postępowanie sądowe i  towarzyszy rodzinie w kolejnych etapach sprawy we współpracy z prawnikiem.

Kolejna sprawa, którą zajęła się Fundacja dotyczyła babci i dwójki wnuczek z Buska Zdrój. Matka dzieci odsiaduje wieloletni wyrok za przestępstwo finansowe. W dniu aresztowania kobiety dzieci zostały umieszczone w domu dziecka. Babcia podjęła starania o uczynienie jej rodziną zastępczą - sąd wydał postanowienie zgodne z jej oczekiwaniami i babcia objęła pieczą wnuczki. Niestety nie mogła liczyć na pomoc ze strony państwa. Urzędnicy działali na szkodę rodziny narażając ją na skrajne ubóstwo poprzez niedopełnienie obowiązków i złą interpretacje przepisów. Babcia zmaga się wieloma chorobami, co stawia ją w trudnej sytuacji ekonomicznej. Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Busku Zdroju odmawiało jakiejkolwiek pomocy rodzinie. Fundacja interweniowała w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Obecnie babcia otrzymuje świadczenia, które pozwalają utrzymać rodzinę.

W lutym zajmowaliśmy się sprawą rodziny z Warszawy, rodziców dwójki dzieci - dwunastoletniej Nikoli i trzyletniego Oskara. Córka była dzieckiem nadpobudliwym i z tego powodu była pod opieką lekarzy specjalistów. Dziewczynka została skierowana do szpitala na badania. Po krótkim pobycie wróciła do domu. Rodzice wykupili przepisane przez lekarzy silne leki uspakajające. Po kilku dniach ich zażywania Nikola dostała duszności. Wezwani lekarze długo reanimowali dziewczynkę z niewydolnością oddechową. Niestety dziewczynka zmarła, prawdopodobnie na skutek reakcji organizmu na leki.

Psycholog szkolna, która wcześniej już obwiniała rodziców za trudności wychowawcze z Nikolą, zawiadomiła Ośrodek Pomocy Społecznej o zdarzeniu. Na drugi dzień po śmierci dziewczynki w domu rodziny pojawił się pracownik socjalny. Wskutek jego działań dzień później przyjechali trzej zawodowi kuratorzy w asyście policji z zamiarem odebrania Oskara.  Wraz z nimi przybyli również  pracownicy z Warszawskiego Centrum Pomocy Rodzinie. Jeden z kuratorów wezwał karetkę pogotowia i odwieziono Oskara do szpitala, żeby ocenić stan zdrowia dziecka. Chłopiec zupełnie zdrowy miał opuścić szpital następnego dnia. Jednak okazało się to niemożliwe. Kurator zawiadomił telefonicznie sąd o „niejasnej przyczynie śmierci” Nikoli sugerując, że to prawdopodobnie matka spowodowała śmierć dziecka.

Na podstawie nieprawdziwej oceny sytuacji rodziny sędzia wydała postanowienie o umieszczeniu Oskara w domu dziecka. Lekarze odmówili wypisania Oskara ze szpitala. Dopiero stanowcza reakcja rodziców i interwencja prawnika spowodowały oddanie rodzicom chłopca. Przerażeni rodzice ukryli syna u najbliższej rodziny w obawie przed organami ścigania, sami zaś ukrywali się przed policją, bo zostali posądzeni o porwanie swojego dziecka. Z pomocą prawników zostali oczyszczeni z zarzutów. W takich okolicznościach rodzina przygotowywała się do pogrzebu Nikoli. W kwietniu sąd zdecyduje o dalszym losie rodziny.

------------------------

Pomoc świadczona jest całkowicie bezpłatnie.
Wszyscy, którzy chcą pomóc w funkcjonowaniu Telefonu Wsparcia mogą 
przekazać darowiznę w dowolnej kwocie lub zadeklarować regularne wsparcie, co pozwoli nam stabilnie planować dalsze działania.

28 2490 0005 0000 4500 2748 0168
Fundacja Rzecznik Praw Rodziców
ul. Steinhausa 2/52, 02-747 Warszawa

Możliwe są też wpłaty on-line przez Dotpay
z tytułem "Darowizna na cele statutowe'', z dopiskiem "Telefon Wsparcia''

Wesprzyj nas