Telefon Wsparcia Rodziców - luty 2016 - sprawozdanie

Sprawozdanie z działalności TELEFONU WSPARCIA RODZICÓW, luty 2016 r.
1-29 lutego 2016 r.

Liczba zgłoszeń ogółem: 18

Zgłoszenia rodzin, którym odebrano dzieci: 6
Zgłoszenia rodzin, którym grozi odebranie dzieci: 7
Zgłoszenia osób mających problemy w kontakcie z instytucjami państwowymi: 5

Opis wybranych spraw i problemów

1. Niebieska karta, bo nie chciał kupić zabawki

Do Fundacji zgłosiła się mama sześcioletniej dziewczynki. Dziecko chcąc ojcu zrobić na złość, gdy ten nie chciał kupić córce upragnionej zabawki, poskarżyło się w szkole, że tata ją bije. Mimo że już następnego dnia dziewczynka przyznała się do kłamstwa i zaprzeczyła, by kiedykolwiek była stosowana wobec niej przemoc, pedagog wezwała rodziców do szkoły na rozmowę. Dzień przed spotkaniem pracownik świetlicy uprzedził rodziców, że pedagog chce założyć ojcu Niebieską Kartę. Przestraszona matka zadzwoniła do koordynatora Telefonu Wsparcia z prośbą o pomoc. Została poinformowana o swoich prawach i o możliwych sposobach postępowania w takiej sytuacji. Rodzice dostosowali się do naszych wskazówek i sprawa ostatecznie, po wyjaśnieniach z pedagogiem na spotkaniu u dyrektora szkoły, została zamknięta.

2. Wychowankowie domów dziecka pod specjalnym nadzorem

Do Telefonu Wsparcia zgłaszają się również dorośli wychowankowie domów dziecka, którzy sami są już rodzicami. Nieprzygotowani do pokonywania codziennych trudności szukają wsparcia w Ośrodkach Pomocy Społecznej. Opieka instytucji pomocowych jest niezbędna w początkowej fazie dorosłego życia wychowanków, ale niewłaściwa pomoc może prowadzić do patologicznych sytuacji.

Zgłosili się do nas rodzice trójki dzieci (4, 2,lata i 2 m-ce). Rodzinę odwiedza niemal codziennie asystent i opiekunka do dzieci, a od niedawna również kurator. Opiekunka nie widzi sensu odwiedzania rodziny, twierdzi że matka świetnie sobie radzi z opieką i pielęgnacją maluchów. Dzieci zostały już raz odebrane rodzicom z powodu złych warunków mieszkaniowych i umieszczone w pieczy zastępczej. Sąd rozdzielił rodzeństwo i ograniczył rodzicom kontakty z maluchami do jednej godziny w tygodniu. Po kilku miesiącach, kiedy rodzice wynajęli większe mieszkanie dzieci wróciły do domu, ale rodzina została objęta dodatkowo nadzorem kuratora. Rodzice wciąż się martwią, że znowu stracą dzieci. Pomimo, że rodzice starają się zapewnić jak najlepsze warunki dzieciom (ojciec pracuje, matka kształci się zaocznie wychowując jednocześnie dzieci), skazani są na ciągły nadzór, a w ich domu wciąż przebywają obcy ludzie zaburzając prawidłowe funkcjonowanie. Rodzina jest z nami w stałym kontakcie. Koordynator "Telefonu Wsparcia" zapoznał rodziców z procedurami prawnymi i wspiera na bieżąco rodziców.

3. Szybkie wyroki sądu tylko podczas odbierania dzieci, a odwrotnie już nie

Kolejny przypadek, którym zajmowaliśmy się w lutym, dotyczył samotnej matki z trójką dzieci. Kobieta również jest wychowanką domu dziecka. Dwoje starszych dzieci (5 i 7 lat) zostało umieszczone w rodzinie zastępczej. Najmłodsze dziecko (1 rok) jest przy matce. Powodem zabrania dzieci było pogorszenie stanu zdrowia matki i konieczność hospitalizacji. Kobiecie zaproponowano umieszczenie dwójki dzieci w rodzinie zastępczej, tylko na czas pobytu w szpitalu.

Obecnie kobieta jest już zdrowa. Po powrocie ze szpitala zmieniła mieszkanie. Niestety dzieci nadal przebywają w pieczy. Decyzja sądu budzi spore wątpliwości - jeśli matka nie zagraża najmłodszemu dziecku i prawidłowo się nim opiekuje, to z dwójką starszych również jest w stanie sobie poradzić. Biorąc pod uwagę bardzo powolne działanie sądu, dobro dzieci, ich stan psychiczny oraz konsekwencje dla ich rozwoju nie są brane pod uwagę.

Decyzja o odebraniu dzieci zapadła w ciągu 24 godzin, ale zmiana sytuacji prawnej małoletnich trwa miesiącami. Brak poczucia bezpieczeństwa sprawia, że dzieci żyją w ciągłym lęku i czują się zagubione w niezrozumiałej dla nich sytuacji. Kobieta walczy o powrót maluchów do domu próbując udowodnić, że jest dobrą mamą.

Koordynator Telefonu Wsparcia jest z nią w stałym kontakcie. Po interwencji naszej Fundacji zostały rozszerzone kontakty z dziećmi. Teraz matka może zabierać je na każdy weekend do domu. Jest nadzieja, że kolejna rozprawa zakończy zakończy się dla rodziny sukcesem i dzieci na stałe wrócą do domu.

4. Nadal pomagamy rodzinie z Podkarpacia

Fundacja dzięki pomocy darczyńców opłaca terapię psychologiczną oraz pokrywa koszty wynajmu mieszkania. Ponadto, interweniowaliśmy w Ministerstwie Sprawiedliwości. Wspólnie z adwokatem Dawidem Siudakiem z krakowskiej kancelarii prawnej "Struzik, Winkler – Adwokaci", walczymy, by wreszcie zakończyć dramat tej rodziny.

17 lutego br. odbyło się posiedzenie sądu rodzinnego w Janowie Lubelskim, który zdecydował, że najstarsza córka może wrócić do domu. Dwie młodsze córki od Świąt Bożego Narodzenia przebywają już z rodzicami, natomiast najstarsza dziewczynka nadal pozostawała w domu dziecka. Rodzina po ponad rocznej rozłące wreszcie jest w komplecie. Jeszcze jakiś czas w rodzinie będzie pojawiał się kurator i asystent rodziny. Współpraca z urzędnikami układa się bardzo dobrze.

Przypomnijmy - dramat rodziny zaczął się tuż przed wigilią w 2014 roku, kiedy sąd zdecydował zabrać trójkę dzieci. Fundacja będzie dalej działać, żeby zakończyć stronę formalną sprawy i aby rodzina zyskała spokój.

--------------------

Pomoc świadczona jest całkowicie bezpłatnie.
Wszyscy, którzy chcą pomóc w funkcjonowaniu Telefonu Wsparcia mogą 
przekazać darowiznę w dowolnej kwocie lub zadeklarować regularne wsparcie, co pozwoli nam stabilnie planować dalsze działania.

28 2490 0005 0000 4500 2748 0168
Fundacja Rzecznik Praw Rodziców
ul. Steinhausa 2/52, 02-747 Warszawa

Możliwe są też wpłaty on-line przez Dotpay
z tytułem "Darowizna na cele statutowe'', z dopiskiem "Telefon Wsparcia''

Wesprzyj nas