Telefon Wsparcia Rodziców - czerwiec 2015 - sprawozdanie

Sprawozdanie z działalności TELEFONU WSPARCIA RODZICÓW,
  czerwiec 2015 r.
1-30 czerwca 2015 r.

​Liczba zgłoszeń: 23

Zgłoszenia rodzin, którym odebrano dzieci: 6
Zgłoszenia rodzin, którym grozi odebranie dzieci: 10
Zgłoszenia osób mających problemy z instytucjami państwowymi: 7

Opis wybranych spraw i problemów:

Historia rodziny, która niedawno zgłosiła się do Fundacji pokazuje do czego może doprowadzić bezmyślność urzędników, którzy kierują się tylko procedurami odbierania dzieci. Do Polski przyjechała młoda kobieta z 2,5 letnią córeczką, która na stałe zamieszkuje wraz z rodziną w Stanach Zjednoczonych. W Polsce w dużym mieście posiada mieszkanie, z którego korzysta w czasie pobytu w ojczyźnie. W trakcie kiedy mama z dzieckiem były w piaskownicy na osiedlowym placu zabaw ktoś doniósł na policję, że matka dała klapsa dziecku. Córeczka rzeczywiście płakała, ponieważ jest zbuntowanym dwulatkiem i protestowała przed powrotem do domu. Funkcjonariusze przyjechali, spisali kobietę, nie stwierdzili przemocy i pojechali. Tydzień później przyjechali do niej do domu sprawdzić czy matka nie znęca się nad dzieckiem i postraszyli, że mają prawo odebrać dziecko bez wyroku sądu. Kobieta wpadła w panikę, więc policjanci przeszli od słów do czynu i wyrwali kobiecie dziecko, a ta wpadła w histerię. Zadzwonili po karetkę i przewieźli ją do szpitala na badania psychiatryczne, a dziecko umieścili w domu dziecka. Lekarz psychiatra po przebadaniu pacjentki wydał opinię, że kobieta może mieć zaburzenia psychiczne, po czym wypuścił ją ze szpitala. 
Kiedy dziadkowie dowiedzieli się o całej sytuacji czym prędzej przylecieli do Polski. Od razu złożyli wniosek o przyznanie im statusu rodziny zastępczej. Dziecko w placówce przez dwa pierwsze dni nic nie jadło, stało w oknie i płakało. Kiedy dziadek odwiedził wnuczkę panie poskarżyły się, że "dziecko chyba też jest nienormalne, bo dziwnie mówi i nikt go nie rozumie". Problem polegał na tym, że dziewczynka jest anglojęzyczna. Dziadek jest lekarzem więc przebadał dziecko- okazało się, że ma wysoką gorączkę i zapalenie migdałków. W domu dziecka przyzwyczajeni są, że dzieci które do nich trafiają zawsze gorączkują w pierwszych dniach, więc nikt się tym nie przejął.
Dziś dziecko jest  z mamą i dziadkami. Sąd odbierając dziecko oparł się tylko na opiniach policjantów i pracowników służby zdrowia. Z ich opinii wynikało, że matka ma zburzenia psychiczne, nigdzie nie pracuje i nie wiadomo z czego się utrzymuje, nie jest ubezpieczona, w przychodni zarejestrowała się dopiero w marcu tego roku (wtedy przyjechała do Polski), dziecko nie jest szczepione. Na tej podstawie toczy się postępowanie w sądzie rodzinnym. Dopiero dziadek dowiózł ze Stanów przelewy z konta córki, gdzie co miesiąc wpływają pieniądze, z których ona się utrzymuje. Dołączył do akt również dokumentację medyczną dziecka i informację o szczepieniach oraz ubezpieczeniu. Matka została przebadana przez biegłego sądowego psychiatrę na wniosek sądu w czasie, kiedy dziecko było jeszcze w placówce. Biegły orzekł zaburzenia emocjonalne. Po tym badaniu matka była jeszcze u trzech innych lekarzy psychiatrów (prywatnie), w tym u dwóch biegłych i posiada opinie, że jest osobą zdrową i nie wymaga leczenia, a jej poprzednie zachowanie było reakcją sytuacyjną. Matka i dziecko mają zakaz opuszczanie kraju do zakończenia postępowania. Dziadkowie powinni wrócić do domu, bo zostawili tam swoją pracę. Ustaliliśmy, że na razie dziadek wróci a babcia pozostanie w Polsce, by opiekować się wnuczką oraz złożą wniosek o ponowne przebadanie przez biegłego psychiatrę, ponieważ sytuacja uległa zmianie po powrocie dziecka.

 

Do Fundacji zgłosiła się rodzina z dwójką malutkich dzieci, monitorowana przez służby społeczne. Trudna sytuacja rozpoczęła się od zgłoszenia przemocy w rodzinie przez chorą psychicznie babcię. Rodzina przyjęła kobietę na czas zimy, żeby zaopiekować się nią w tym ciężkim okresie i zapewnić jej lepsze warunki. Babcia zgłosiła na policję, że jej córka bije i zaniedbuje swoje dzieci. W związku z chorobą genetyczną najmłodszego czteromiesięcznego dziecka matka spędza wiele czasu w szpitalu i na rehabilitacji. Dziecko wymaga szczególnej opieki i pielęgnacji. Po za tym drugie dziecko ma dopiero półtora roczku i wymaga szczególnej uwagi matki. Kobieta została postawiona w szczególnie trudnej sytuacji. Na zgłoszenie babci w domu pojawili się policjanci, następnie pracownicy OPS-u i kurator. Wizyty służb bardzo zaburzyły życie rodzinne. Rodzina nie rozumiała co się wydarzyło i jak się bronić. Koordynator Fundacji wskazał prawa jakie przysługują rodzicom i jakie kroki powinni podjąć, żeby jak najszybciej wyjaśnić sytuację. Sprawa jest na bieżąco monitorowana przez naszą Fundację .
 

Zgłosiła się do nas babcia prosząc o pomoc dla córki, która urodziła dziecko i miała problem z odebraniem noworodka ze szpitala. Matka przed porodem zgłosiła się do MOPS-u po środki finansowe na leki. Okazało się, że leczy się na epilepsję. Po dłuższej rozmowie matka zwierzyła się, że chorowała kiedyś na depresję po trudnych przejściach w szpitalu (oczekując na operację była świadkiem jak zmarła przed nią operowana pacjentka). Wzbudziło to czujność pracowników socjalnych. Pracownicy przeprowadzili dodatkowo wywiad wśród sąsiadów z którego dowiedzieli się, że kobieta miała również problem z alkoholem. Kiedy matka po porodzie chciała zabrać dziecko do domu okazało się, że szpital na wniosek MOPS-u musi zatrzymać noworodka i przekazać do ośrodka adopcyjnego. Kobieta wróciła do domu bez dziecka. Dopiero po konsultacji z prawnikiem dowiedziała się, że szpital bezprawnie zatrzymał dziecko. Na drugi dzień matka zażądała od szpitala wydania dziecka. Noworodek wrócił do domu z mamą. Dziecko mieszka również z dziadkami, którzy pomagają córce, a wnuczkę  otoczyli  troskliwą opieką. Matka leczy się i uczęszcza na terapię dla osób z problemami alkoholowymi. Koordynator Fundacji pomaga rodzinie w kontaktach z urzędnikami.
 

W czerwcu Fundacja nadal koordynuje sprawę rodziny z Podkarpacia. Opinia Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno Konsultacyjnego wpłynęła do Sądu Rejonowego 10 czerwca, pomimo tego Sąd nie wyznaczył terminu rozprawy. Centrum Pomocy Rodzinie, Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej we współpracy z Sądem zmienili kierunek, co do dotychczasowych zarzutów. Obecnie próbuje udowodnić się rodzicom nieudolność wychowawczą i brak współpracy z instytucjami pomocowymi (MOPS, PCPR). Rodzice pokonują codziennie autostopem kilkadziesiąt kilometrów do Rudnika, gdzie znajduje się Dom Dziecka. Rozdzielenie dzieci z rodzicami stanowi ogromny stres i dramatyczne przeżycie zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców. Są gotowi do współpracy z instytucjami pomocowymi, ale od strony urzędników nie wypłynęła żadna propozycja. Kurator w tym roku ani razu nie pofatygował się do rodziny. Pomoc Rzecznika Praw Dziecka ograniczyła się do zalecenia, by rodzice podjęli warsztaty podnoszące umiejętności wychowawcze. Rodzice już dawno próbowali zapisać się na takie warsztaty, ale MOPS odmówił im tego z powodu braku takich zajęć. Koordynator jest w stałym kontakcie z rodziną i prawnikami.

Telefon Wsparcia

--------------------

Chcesz pomóc w działaniu Telefonu?
Możesz przekazać darowiznę na działania Fundacji Rzecznik Praw Rodziców
Nr konta 28 2490 0005 0000 4500 2748 0168
Fundacja Rzecznik Praw Rodziców, ul. Steinhausa 2/52; 02-747 Warszawa

Możliwe są również wpłaty on-line przez Dotpay
z tytułem ,,Darowizna na cele statutowe'' i dopiskiem ,,Telefon Wsparcia''

 

Wesprzyj nas