Relacje rodziców, którzy posłali sześciolatki do szkoły

Blog: "Od rana do wieczora" sześciolatek w polskiej szkole: czytaj

-------------------------------

Rzeczpospolita 12.02.2014
Małgosia
(gość) pisze: 12 lutego 2014 07:56:36

Ja posłałam córkę w wieku 6 lat i do końca życia tego sobie nie wybaczę. Codziennie o tym myślę. Gdy zasypiam, gdy się budzę.cały czas myślę o tym że ją skrzywdziłam. Teraz córka jest w 3 klasie.później będzie straszny przeskok w IV klasie jeśli chodzi o materiał. Materiał w I klasie specjalnie jest prosty zeby zachęcić rodziców żeby nie obawiali się ze ich dzieci sobie nie poradzą. Moja córka ma dobre i bardzo dobre oceny ale wiele ją to kosztuje bo musi dłużej popracować. Napewno gdyby poszła w wieku 7 lat byłoby jej o wiele łatwiej z materiałem. Żyję w stresie od 2,5 roku. Codziennie boję się o nią. W klasie również są niezdyscyplinwani chłopcy którzy biją dziewczynki. Jeden nawet nazwał dziewczynkę "Dzi...ą"! córka codziennie przeżywa i ja przeżywam to co ona musi przechodzić przez mój błąd. Gdybym mogła cofnąć czas nigdy bym jej nie dała w wieku 6 lat. Szkoła wogóle nie jest przystosowana do dzieci w tym wieku. Nauczyciele wogóle nie wspierają tych młodszych dzieci.Jestem załamana. Do końca życia nie wybaczę sobie tego że zniszczyłam dziecku dzieciństwo.

---------------------------------

Interia.pl 09.04.2013

~Michalina -

Ja wysłałam swoje dziecko do szkoły o rok wcześniej, pod naciskiem takich właśnie artykułów... i popełniłam największy błąd. Syn emocjonalnie nie dorósł do szkoły, nie potrafi się w niej odnaleźć. Dla niego ważniejsza po szkole była zabawa a nie odrabianie lekcji. Już na starcie miał więc problemy z czytaniem i pisaniem co spowodowało jeszcze większą niechęć do szkoły i związanych z nią obowiązków. Byłam u psychologa - syn rozwija się poprawnie, nie ma podejrzenia dysleksji i innych dysfunkcji, które sugerowano w szkole. Dziecko kończy 2-gą klasę a ja stoję przed dylematem czy tej drugiej klasy nie powtórzyć. I szlag mnie trafia, dlaczego to ja i moje dziecko musimy ponosić konsekwencje nieprzemyślanych widzimisię polityków. Bo albo wysyłamy 6-latki do szkoły i przystosowujemy program i sposób nauczania do ich możliwości, albo nie straszmy co 3 lata rodziców propozycją nowej reformy.

---------------------------------

Gazeta Wyborcza Kraków
Re: sześciolatek w szkoleIP: *.60.citypartner.pl
Gość: nie-hanna18.02.13, 20:01 Odpowiedz

Posłałam córkę rok wcześniej bo jest zdolna i myślałam że szkoda żeby smarowała te szlaczki, do dzisiaj sobie pluję w brodę. Szkoła dostała pomoc w postaci dodatkowej roboty oraz odebraniu funduszy, w zeszłym roku były np pomysły zwalniania sprzątaczek i sprzątania przez uczniów. Nie ma żadnych wytycznych odnośnie traktowania 6-latków w klasie siedmiolatków. Żadnej taryfy ulgowej. Jak powiedziała jedna pani 'powinniście to wziąć pod uwagę jak zapisywaliście dziecko rok wcześniej'. Nie wzięłam pod uwagę że córka jest młodsza więc szybciej się męczy, nudzi niż starsze dzieci, że nie jest tak 'dorosła' jak niektóre panny w klasie. Szkoła to szkoła przetrwania i życia. Byłam głupia jak but i czuję się nabita w butelkę

--------------------------------

z forum "Echo dnia" (11.03.12):
~ola

Moje dziecko posłałam rok wcześniej wydawało mi się że pod względem merytorycznym jest dobrze przygotowane niestety nie wzięłam pod uwagę tego że dzieciaczki w tym wieku nie są przygotowane emocjonalnie. Mam drugie dziecko które na dobrą prawę też mogłabym dać do szkoły ale po wcześniejszych niekononiecznie dobrych wspomnieniach nieodważę się na taki krok.

-------------------------------

Z forum Wpolityce
Kamila (37.31.1.***) 10 stycznia, 22:10 Zgłoś nadużycie

Jeden z moich synów poszedł do szkoły jako 6-latek. We wrześniu okazalo się, że jest jedynym takim dzieckiem w klasie. Jest teraz w trzeciej, i powiem krotko: dużo łez, i cierpień, trafił na wychowawczynię, która cytuję mówi, że róznica wieku nie odgrywa takiej roli, etc, groziła mu, że zostanie na drugi rok, jesteśmy pacjentami przychodni Ped-Psych., dziecko ma złą samoocenę, mówi o sobie: jestem debilem, do niczego sie nie nadaję i tak dalej. Tylko dzieki postawie pani Dyrektor i Paniom reedukatorkom, które nas wspierają funkcjonujemy w miarę normalnie. Walczymy cały czas o dziecko, jesteśmy obecni w szkole, ale co maja robić inni, którzy nie mają tyle czasu i możliwości? Rodzice, nie popełniajcie takiego błędu jak my - dziecko 6-letnie nie moze być w klasie razem ze starszymi, to jest dla niego krzywda.

---------------------------------

Z Forum Gazety Wyborczej (30.01.13)
caitala

Przeżyłam pierwszy "rzut" reformy - córka poszła do szkoły jako 6-latka. W nauczaniu zintegrowanym uczyła się bardzo przyzwoicie - oczywiście nie obyło się bez solidnej dawki pomocy ze strony rodziców - CODZIENNEJ! Żadne z nas nie pamięta, żeby rodzice (dziadkowie rzeczonej 6-latki) pomagali nam tak często w lekcjach. Ba, myślę, że w ciągu I. roku wyrobiłam normę za całą moją edukację od zerówki po studia :( Ale... czego się nie robi dla dzieci...

Problemy zaczęły się w IV klasie. I to nie tylko u mojej już 9-latki. Niemal cała klasa, w ten czy inny sposób pokazuje, że odbiegają od wcześniejszych roczników. Gorzej sobie radzą - nie, nie są głupsze itp. ale mniej zaradne. Przykład, praca domowa z przyrody - przygotować zielnik. Cała klasa machnęła śliczne zielniki, no po prostu artystyczne... ale na kiepskim poziomie merytorycznym... W czym problem? Jaka różnica? Niech MEN odpowie, co jest takiego w nowej podstawie programowej, co sprawia, że dzieci jednak są inne...
Mamy szczęście - nasza szkoła jest bardzo przyzwoicie skomputeryzowana - w sumie, dostęp do komputera na bieżąco ma każdy nauczyciel - i co z tego? I tak mało informacji dociera do nas za pomocą Librusa. Nauczycielom się nie chce, są zarobieni, nie potrafią? Sama nie wiem :(

------------------------

Z forum Gazety Wyborczej, (17.05.12)

Posłałam syna jako 6-latka do szkoły, już teraz wiem, że to był błąd. Test gotowości szkolnej w przedszkolu wyszedł dobrze. W czasie dwóch pierwszych lat nauki zdiagnowozano u syna dyspraksję, podjerzenie dysleksji, dyskalkuli, dysgrafii. Badanie psychologiczne wykazało dużą przewagę inteligencji słownej nad bezsłowną, oczywiście inteligencja w normie. Zastanawiam się nad przeniesieniem syna do szkoły integracyjnej i pozostawieniem drugi rok w drugiej klasie. Moje argumenty za: pomimo intensywnych zajęć dodatkowych (praca z pedagog, zajęcia wyrównawcze, codzienna moja praca z dzieckiem) syn nie opanował liczenia (liczenie do 20 na palcach jest w jego zasięgu), pisze fatalnie - myli litery itp. Przerobiliśmy biofeeback, SI, logopeda od 3 lat). Jeśli chodzi o czytanie to czyta jeszcze sylabowo, ale całkiem dobrze. Angielski, dziecko nie potrafi czytać i pisac jest w stanie jedynie z trudem nauczyć się słówek na pamięć. Zapytacie co na to panie w szkole.... Starają się pomagać, ale ostatnimi czasy kończy się to na wypełnianiu ćwiczeń przez nauczyciela. Wychowawczyni "przepchałaby" dziecko do trzeciej klasy ale co będzie dalej? Pomóżcie, proszę!

---------------------------------

Z forum Wirtualnej Polski (04.10.12)

Bardzo dobrze robią rodzice, że nie posyłając dzieci 6-letnich do pierwszej klasy. Ja niestety zrobiła ten błąd i bardzo żałuję swojej decyzji. Burmistrz, dyrektorka obiecywali gruszki na wierzbie, jak to nasze dzieci będa miały dobrze. Klasa na parterze, łazienki dopasowane do wzrotu dziecka, mała klasa, dzieci tylko sześcioletnie,itp. itd. Faktycznie na początku roku okazało się, że klasa jest na piętrze, łazienki nie dostosowane do wzrostu dziecka, dzieci pozostawione same sobie, zagubione, traktowane były jak małpy w zoo, ciągłe inspekcje, wizytacje, a to z ministerstwa, z kuratorium, z innych szkół. Burmistrz i dyrektora puchli z dumy. Na nasze uwagi, że nic z obietnic nie zostało dotrzymane dyrektorka nawet nie raczyła z nami porozmawiać. Po trzech latach okazało się, że "małpy z zoo" nie są potrzebne. Do klasy sześciolatków dokoptowano dzieci siedmioletnie. Na temat łączenia klas z rodzicami sześciolatków nikt nie rozmawiał. Dyrektorka zrobiła swoje, po cichu. Jak dowiedzieliśmy się o jej planach była połowa czerwca. Szanowna pani dyrektor nie miała czasu na rozmowę z nami. A kiedy już nie pozwoliliśmy się zbyć, to rozmawiała z nami w sposób lekceważący i na korytarzu szkolnym. My tam bylismy intruzami i tylko jej przeszkadzaliśmy. Tak samo potraktował nas burmistrz. W sposób lekceważący. W gazecie regionalnej ukazał się artykuł o innej szkole, gdzie w ten sam sposób postąpiono z inną szkoła i klasą sześciolatków. Burmistrz stwierdził, że zorganizowali spotaknia z rodzicami. Niestety to nie była prawda. Spotkania takie odbyły się z inicjatywy rodziców. Pisaliśmy o sytuacji dzieci do Ministerstwa Edukacji Narodowej - autora programu. I wiecie co Państwo Ministerstwo wypięło się na nas d.....ą. Kuratorium też zrobiło to samo. Nie wspomnę o Rzeczniku Praw Dziecka, który do dnia dzisiejszego nie raczył odpowiedzić na nasze pismo i nie KIWNĄŁ nawet małym palcem w bucie, w sprawie naszych dzieci. Kochani Rodzice nie dajcie się zwieść pięknym obietnicą burmistrzów i dyrektorów szkół. To jedna wielka ściema. NIE POSYŁAJCIE DO SZKOŁY SZEŚCIOLATKÓW.

----------------------

Z forum emetro (29.03.2012)

Witam państwa.

Mam syna w szkole podstawowej.Jest w 3 klasie, ur 23.10 2003. Poslałem go do szkoły w wieku 6 lat. Umiał czytać , pisać i liczyć. Byla tylko jedna klasa dzieci 6 lat , 16 dzieciaków. Nie jest dobrze. Szkoła nie jest przygotowana tak jak mówi się, nie opracowano odpowiedniego programu nauczania (ten co jest pozostawia wiele do życzenia), nauczyciele nie są przygotowania do pracy z dziećmi 6-letnimi. Już w drugi tygodniu nauki syn dostał uwagę że nie uważa, po miesiącu że nie umie się skupić. Na wf przyszła pani w zastepstwie, postawiła go w kącie bo się wiercił jak stali na sali. Wszystko to w pierwszej klasie. Na zebraniach, pani wychowawczyni zwracała uwagę że dzieci nie odrabiają lekcji bo nie zapamiętują co jest zadane, że się wiercą, że interesują się kolegami a nie tablicą. Oczywiście dziecko zostanie wysłane na badanie do psychologa bo pani twierdzi że może mieć problemy rozwojowe. Dzieciom 6-letnim stawia się takie same wymagania jak starszym. Dyrekcja szkoly ma swoje wytyczne i rozlicza nauczycieli tak jak w innych klasach, liczą się tabelki, sprawozdania i inne niepotrzebne sprawy.
Powiem tak. Jak wasze dzieci będą w pierwszej klasie mając 6 lat, to szybko się przekonancie

----------

Pani minister sobie kpi. O żadnej nauce przez zabawę nie ma mowy. Nie ma do tego warunków, bo sale są małe. A pani i tak nie ma to czasu, bo goni z programem. 6-latkom trudno sie skupić, chodzą po klasie. Zapomina, co miał robić. Wyłącza się. Kiedy jest jakaś chwila rozluźnienia, dzieci wyjmują zabawki i zaczynają się bawić.
Mój syn płakał przez 2 miesiące, że chce się bawić, a nie uczyć. Budził się o 5 rano, żeby budować zamek, bo później nie będzie miał czasu. A w diagnozie wypadł bardzo dobrze. Wszyscy zachęcali, by wysyłać dzieci do I klasy.
Ani nauczyciele, ani szkoła nie jest na tę zmianę przygotowana.

---------------

Forum: księgowosc.infor.pl, czwartek, 29 grudnia, 2011, 23:32 Odp: Sześciolatki do szkoły - informacje...

Ja wysłałam moją 6 latkę do szkoły. Jak się okazało decyzja pochopna. Nie zapoznałam się z programem i okazało się że.....dziecko ma po 6 lekcji dziennie w tym 1 godzinę w tygodniu zajęć artystycznych (muzyka, plastyka, technika wymiennie). Gdyby została w przedszkolu miała by je na zajęciach niemal codziennie. Żeby to uzupełnić muszę ją wozić na zajęcia pozalekcyjne na plastykę, rytmikę, muzykę płacić za to i tracić czas.Dziecko jest zmęczone ja też. Czuję się poniekąd oszukana.

-------------------

Z forum Gazety Lubuskiej

Żałuję ze moje dziecko poszło do 1 klasy i nie zostawiłam ją w przedszkolu, chodzi na 2 zmiany a w klasie jest 25 dzieci, nie daje sobie rady a kacik relaksacyjny co to takiego??? u nas w szkole to relaks przy hałasie, skonczyło się huhanie i dmuchanie i miły usmiech pań w przedszkolu

--------------------

mama 6-latka

A ja wysłałam swoje dziecko do szkoły jako 6-latka i jestem przerażona tym, że nauczycielka nie realizuje nowej podstawy programowej tylko "leci" z materiałem jak szalona, nie zwracając uwagi na 6-latak, który jest bez przygotwania "zerówkowego" .Mam ogromna prośbe do władz nich zaczna sprawdzać szkoły i to jak jest realizowny program, bo 4 litery w tygodniu to nie jest obnizony program więc przestańcie zachęcać ale faktycznie zróbcie szkołe przyjazną dla 6latków, bo poki co to jest
TRAGEDIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

--------------------

Z forum Gazety Wyborczej- Poznań

Ku przestrodze i do zastanowienia - po drzwiach otwartych w ubiegłym roku sąsiadka zapisała dziecko 6-letnie do pierwszej klasy, bo niby klasa miała być tylko z 6 latków i dostosowany program i dużo zabawy, i pani taka miła ... ale jak się okazało we wrześniu (!) za mało rodziców zapisało dzieci 6-letnie i Ci którzy się zdecydowali nie mieli wyboru i ich dzieci poszły do pierwszej klasy razem z tymi które skończyły 7 lat. a po dwóch miesiącach zaczęło się uwagi nauczycielki że ona nie może pracować bo 6 latki opóźniają bo nie dają rady i nie może przerobić materiału... zero zabaw, dzieci zestresowane, bo czują że nie radzą sobie, odrabianie zadań z mamą w domu - jednym słowem POLSKA SZKOŁA - PRZYJAZNA DZIECKU! niestety wszystkie deklaracje okazały się bezpokrycia a wypisać dziecka już nie można i nauczyciel sugeruje żeby sześciolatek powtórzył raz jeszcze pierwszą klasę z równolatkami !!! dziękuję za ten stres

-------------------

Z forum Gazety Wrocławskiej
ms (gość), 13.04.12, 06:58:16

Ja nie posyłam po rozmowie z mamą która to zrobiła w poprzednim roku a w tym posyła dziecko ponownie do pierwszej klasy ale w innej szkole. Jak stwierdziła ambitne wcześniejsze posłanie do 1. klasy to był ogromny błąd. Coś takiego ma sens tylko jeśli duża większość dzieci to rówieśnicy i przede wszystkim jeśli szkoły traktują takich uczniów inaczej, otaczając je ponadstandardową opieką. Temat rzeka - generalnie po tym co usłyszałem nie wierzę w dobre przygotowanie szkół, zarówno organizacyjne jak i mentalne jeśli chodzi o nauczycieli.

------------------

Z forum Gazety Stołecznej:
Caitala

A niby jak rodzic ma sam ocenić dojrzałość szkolną?? Moja córa jest w pierwszej klasie - radzi sobie (fakt, wymaga to pewnej pomocy z naszej strony), ale jest jedną z tych sześciolatków, które poszły do szkoły pod przymusem. Nie pozostawiono nam wyboru. Zerówka w przedszkolu została zlikwidowana, a w szkole jej nie ma. Klasa jest mała - 23 osoby, z czego 12 sześciolatków. Niektóre siedniolatki przerastają je o głowę... Dzieci są bardzo różne, od czytających płynnie 6-latków, poprzez takie, które we wrześniu jeszcze nie składały liter, po 7-latki, które sobie nie radzą z nauką. I niech mi nikt nie wmawia, że te dzieci globalnie były gotowe do pójścia do I klasy - nikt tego rzeczowo nie ocenił! Mam szczęście, moja córa jest ze stycznia, od kilku dni jest już siedmiolatką, ale mam też synka, który pójdzie do szkoły jako 5,5-latek. Bardzo dziękuję p. minister Hall, p. premierowi i wszystkim posłom i senatorom itp., którzy popierali tę reformę - ZAJMIJCIE SIĘ WŁASNYMI RODZINAMI!

------------------------

Z forum Gazety Trójmiasto:
(Re: Sześciolatki w szkole,a może już korepetycje?)
wiesia

Co teraz zrobić, gdy moje sześcioletnie dziecko, które posłałam do pierwszej klasy gdzie są siedmiolatki dostaje tróje, bo jest słabsze od siedmiolatków?

-------------------

Z forum Gazety Wyborczej Poznań
ksoe 07.02.10, 12:06

Syn jest w drugiej klasie, mają kolegę o rok młodszego, który niestety nie nadąża za starszymi kolegami (nie wszystkie sześciolatki są tak genialne). Lubi sobie pochodzić - tylko pani niestety już nie pójdzie z nim na dywan sie pobawić ..

------------------

Z forum www.rzeczpospolita.pl
oszukana 09.02.2010

Jestem mamą 6-latka , który uczęszcza do utworzonej klasy pierwszej składajacej się z dzieci 6-letnich, przebieg nauki i wymagania są małe szkoła przyjazna i ładna ale konsekwencją jest kolosalna różnica w wiedzy ( wymaganej) w stosunku do dzieci ( planowo w pierwszych klasach czyli 7 letnich) z innych szkół i miast ponieważ nasze miasto dało nam dwie możliwości pozostanie dzieci w pięciolatkach lub pierwsza klasa oświadczając, iż nie będzie zerówki przedszkolnej ani szkolnej. CO TO ZA WYBÓR A WIEDZA MA SIĘ NIBY KIEDYŚ WYRÓWNAĆ.

------------------

Możemy działać tylko dzięki Twojemu wsparciu! Twoja pomoc jest ważna.
 
Prowadzimy bezpłatne infolinie ekspertów i  inne formy pomocy rodzicom. Jeżeli możesz wesprzyj nasze działania.
28 2490 0005 0000 4500 2748 0168
Fundacja Rzecznik Praw Rodziców
ul. Steinhausa 2/52, 02-747 Warszawa

 
Możliwe są też wpłaty on-line przez Dotpay
Wesprzyj nas