Ratuj Maluchy! Rodzicielska rewolucja

„To książka o wytrwałości, dzielności i odwadze w obliczu nieprzyjaznego państwa i jego aroganckich urzędników. To opowieść o ludziach, którzy nie chcieli być traktowani przedmiotowo. To książka o prawdziwych Obywatelach (przez duże "O"!), którzy postanowili egzekwować swoje prawa. Rodzice z akcji „Ratuj Maluchy” mają już swoje miejsce w historii życia publicznego III RP, ale nie składają broni. Na szczęście!” (Łukasz Warzecha, publicysta)


Wasze recenzje

Książka "Ratuj Maluchy! Rodzicielska rewolucja" do nabycia w księgarniach:
 
FONT (Wielka Brytania)
Polstore (Niemcy)
oraz na Allegro

 

 

Wasze recenzje: 

 

 

Mam ją!! Bardzo dobrze się czyta, ponad 280 stron a przeczytałam w mgnieniu oka. Jak zaczęłam czytać po wyjściu z księgarni tak nie przestałam póki nie skończyłam. Każdy, dosłownie każdy! kto cokolwiek miał wspólnego z akcją Ratuj Maluchy powinien sięgnąć po tę pozycję. Dowiecie się o kulisach, o nieznanych szerszej publiczności faktach, o nerwach i emocjach i o tym jaka siła w nas drzemie! Dowiecie się co premier Tusk powiedział Tomkowi Elbanowskiemu, kiedy ten trzymam transparent w sejmie "Dzieci i rodzice głosu nie mają?" i jak do tego doszło, że Karolina Elbanowska jest autorka porywającego sejmowego przemówienia znanego szerszej publiczności pod nazwą "59 SEKUND". Karolina, a my czekamy aż pewnego dnia znów się obudzisz z myślą, że coś trzeba zrobić....

 

Agnieszka Manikowska, Warszawa
----------------------------------------------

Skończyłam. Pośmiałam się, popłakałam ze wzruszenia. Jesteście wspaniali.

Paulina Bosak, Gdańsk
----------------------------------------------

Jedna z lepszych książek jaką czytałem. Polecam wszystkim. Świetnie obrazuje jak jesteśmy lekceważeni i manipulowanie przez rząd za pomocą przychylnych im mediom.

Andrzej Lewandowski
---------------------------------------------

Bardzo poruszająca historia! Wzbudziła we mnie wiele emocji, jak również uświadomiła mnie w kilku kwestiach.Czuję się rozgoryczona po poznaniu ogólnego podejścia i ignorowania Nas przez władzę. Ale dzięki Wam mam więcej siły i wiary, że nie jesteśmy straceni, bo to dzięki Wam jest teraz szansa dla pięciolatków!

Monika
---------------------------------------------

Z jednej strony to książka o NAS (celowo dużymi literami, bo zdobyliśmy się na coś wielkiego – wywalczyliśmy podmiotowość!) o rodzicach, z konkretnymi nazwiskami imionami i historiami, którzy poświęcili czas i energię na rozbijanie betonu, na walkę Dawida z Goliatem. Ludziach zwalniających się z pracy na „akcje”, inwestujących własne pieniądze w ulotki, billboardy, podsyłających pomysły kolejnych działań, angażujących przyjaciół i rodziny do czegoś co w ich przekonaniu było i jest słuszne. Ludziach zwykłych, którzy budowali lokalne ogniska protestu, włączali się w działania w takim wymiarze jak potrafili, Ale też o ekspertach i nauczycielach, którzy podłożyli pod intuicyjne „nie” rodziców – silne, merytoryczne, nie dające się podważyć argumenty.
Z drugiej strony jest to książka o kulisach megamanipulacji i marnotrawienia publicznych pieniędzy, szukania oszczędności na dzieciach. Żenujące próby ośmieszenia rodziców, medialne hucpy pokazane od kuchni.
Do tego trzeba dołączyć niesamowite „zwroty akcji”;) Trudno mi było ją odłożyć, chociaż zwykle książkę biorę do łóżka żeby szybciej zasnąć :-)
Świetne połączenie zabawnych historyjek z poważnymi sprawami. Przez książkę się płynie. Ale chyba najbardziej uderzające jest to, jaką skorupą prostych komunikatów musieliście się okryć, żeby jako taki przekaz przedarł się do rodziców. Komunikaty medialne, które odbierałem w zestawieniu z kopalnią argumentów pokazanych w książce jest przygniatający. Każdy szanujący swoje dziecko rodzic powinien do tej książki zerknąć, zanim podejmie decyzję o posłaniu go do szkoły w wieku 6 lat.

Karol Lusar, Warszawa
---------------------------------------------------

Bardzo dobra pozycja, treść powala i daje do myślenia, Super ze udało się ją wydać. Gratulację za jakość przekazu i wszystko co robicie.

Agnieszka
--------------------------------------------------

Przeczytałam książkę i otwierałam szeroko oczy ze zdumienia. Dziękuję za opisanie rzeczywistości o której nie zawsze miałam pojęcie. Życzę powodzenia.

Emilia
----------------------------------------------------

Kochani, książka Ratuj Maluchy jest genialna! Dawno nie czytałam tak nic - jednym tchem. Brak słów. Po prostu total!! Karolina jest obficie obdarzona talentami, w zasadzie jasne a jednak kolejne miłe zaskoczenie. Książkę trzeba kupować, pożyczać, ofiarowywać na prezenty - nie tylko dla rodziców małych dzieci. Po-le-cam!!!

Komentarz na Facebooku
-----------------------------------------------------

Ja już też mam i czytam. Z radością odnalazłam swoje nazwisko, wśród wymienionych na końcu książki. Cieszę się, że dołożyłam swą cegiełkę, choć nie ma porównania z tym, co zrobiliście Wy. Cała ta historia... w głowie się nie mieści. Dopiero czytając od początku o całej akcji naprawdę doszło do mnie, jaki beton próbowaliście (próbujecie) skruszyć.... koszmar. Książkę dobrze się czyta. Mimo (w sumie nie ma co się dziwić) odczuwalnego subiektywizmu, całość podana jest merytorycznie i bez zbędnych emocji, co bardzo uwiarygodnia historię w moim odczuciu. Jestem dopiero na początku, ale już się we mnie gotuje. Zastanawiam się, co można jeszcze zrobić, bo to jest niewiarygodne, jakie mechanizmy decydują o życiu naszych dzieci. Dobrze, że ta pozycja powstała...

Kinga
-------------------------------------------------------

Ta książka powinna być obowiązkową lekturą dla wszystkich pracowników ministerstwa oświaty!

Teresa
-------------------------------------------------------

Bardzo dziękuję za tę książkę! Przeczytałam jednym tchem i zamówiłam 2 następne dla osób, które najbardziej pomagały mi przy zbiórkach podpisów. Wszystkie pozytywne emocje związane z akcją do mnie wróciły chociaż może "ujawniam się" w czasie największego pospolitego ruszenia. Najbardziej zaangażowana byłam w 2011 roku gdzie zebrałam prawie 900 podpisów i przesyłałam je sukcesywnie w kilkunastu partiach, ale swoje małe trzy grosze dorzuciłam też i przy referendum i następnej ustawie (po ok. 300 podpisów). Pięknie napisana prawdziwa historia o zaangażowaniu rodziców ponad podziałami, która ciągle trwa. Czekam na następną akcję, gdzie tak może trochę po cichu będę mogła pomóc ratować nasze dzieci :)

Agata z Lublina
-------------------------------------------------------

Tę książkę polecam wszystkim bez wyjątku rodzicom małych dzieci. Dzieci, przed którymi stoi obowiązek szkolny lub rozpoczęły w tym roku po raz pierwszy, zgodnie z reformą edukacji, obligatoryjnie, naukę. Bo właśnie ta reforma edukacyjna, o której inteligentnie i dowcipnie pisze małżeństwo Elbanowskich, która swoje początki miała dużo wcześniej, kiedy MEN-em kierowała minister Katarzyna Hall, jest przedmiotem dywagacji Elbanowskich.  Autorzy z dużą dozą krytycyzmu wypunktowują wszystkie głupactwa, bzdurne rozporządzenia, braki w przygotowaniach placówek do przyjęcia maluchów, strach nauczycieli i inne niepokojące sprawy, których starał się nie widzieć MEN. Gdyby nie ich upór, rzesze sojuszników, którzy niczym pospolite ruszenie zorganizowali się i przeprowadzili głosowanie w sprawie sześciolatków w szkole (zebrali ok. 1,6 mln głosów) zapewne MEN na siłę wprowadziłby do szkół kiepsko przygotowaną reformę dużo wcześniej. i jak twierdzą autorzy stałoby się to z wielką krzywdą dla naszych dzieci.

Książkę czyta się jak dobrą, sensacyjną powieść. Znane  nazwiska i postaci z areny politycznej widziane są z innej zgoła strony – marnych karierowiczów, kiepskich graczy i małych kłamczuchów. Ludzi, którzy dla politycznych gier są zdolni firmować niepewną, bo do końca nieprzemyślaną i niedopracowaną, ideę. Dla nich ważniejsza jest doktryna niż człowiek. Szczególnie ten najmłodszy pozbawiony głosu wyborczego. Gdyby nie akcja „Ratuj „Maluchy”, która niczym lustro powaliła Bazyliszka, decydenci nadal byliby przekonani o genialności reformy więcej

www.szczecinczyta.pl
-----------------------------------------

Karolina i Tomasz Elbanowscy – których działaniom kibicujemy od początku, czyli od 2008 r. – wydali książkę „Ratuj Maluchy”. Opowiada nie tylko o sześciolatkach w szkole i walce, jaką milion rodziców od siedmiu lat toczy z władzą o ich własne dzieci. Wyziera z niej upiorny obraz demokracji za rządów PO, której nazwa -  Karoliny Elbanowskiej - jako myląca powinna być zaskarżona do Urzędu Ochrony Konsumentów i Konkurencji. Obraz to wypisz wymaluj z PRL-owskich kronik filmowych, nafaszerowany propagandą i pustosłowiem.

Na przykładzie postawy władz – począwszy od tych samorządowych, a nawet szkolno-dyrektorskich, przez ministra edukacji po premiera - Elbanowscy demaskują politykę. Niby wszystko to wiemy, wielu rzeczy się domyślamy, czujemy, że polityka to nie zawsze czysta gra, ale na to, jak opisują to rodzice siódemki dzieci, mający mandat społeczny miliona innych rodziców popierających ich (naszą) akcję, otwieramy usta ze zdziwienia.

Małżeństwo działaczy udowadnia, że reforma w sprawie sześciolatków nigdy nie brała pod uwagę dziecka – ani jego dobra, ani jego straty, po prostu w ogóle nie było w niej na nie miejsca. To była  - i jest – rozgrywka na górnych i lokalnych szczeblach władzy. Obnażają deale polityczne, układy MEN z wydawnictwami, przypominają niebezpieczną postawę obecnej minister edukacji, która jeszcze za swojej bytności w PiS wsławiła się plakatem, który do tej pory straszy ze ścian niektórych MOPS-ów: pobita kobieta, a na pierwszym planie męska pięść ze złotą obrączką i napis „i że cie nie opuszczę aż do śmierci”. Joanna Kluzik-Rostkowska nigdy nie kryła, że jest za ścisłą kontrolą państwa nad rodzinami, i o tym też jest ta książka.

Śmieszno-straszno wychodzi zestawienie warunków, w jakich uczniowie przebywają w szkołach około ośmiu godzin dziennie, z warunkami więźniów czy… trzody chlewnej. Państwo wydaje miliony na przeprawy nad autostradami dla żab i jeży, a tysiące dzieci codzienną wędrówkę do szkoły odbywa poboczami dróg krajowych. Często niestety ze skutkiem śmiertelnym.

W książce są i radosne wątki: o tym, jak Elbanowscy meblowali Pałac Prezydencki czy jak prezydent Lech Kaczyński pasował ich synka na rycerza. Jednak to, co w niej najważniejsze to to, że każdy z nas może skruszyć betonowe układy polityków, którzy uzurpują sobie władzę nad nami – począwszy od spółdzielni mieszkaniowej w Legionowie, skończywszy na Sejmie.

Książkę połyka się jednym tchem. Felietonowy, uszczypliwy język Karoliny Elbanowskiej powoduje wybuchy śmiechu, który zaraz jednak grzęźnie w gardle. Lektura obowiązkowa, zwłaszcza przed wyborami!

Monika Odrobińska, recenzja ukazała się w nr. 41 tygodnika „Idziemy”
----------------------------------------

Czy zastanawialiście się kiedyś, do czego mogą być zdolni rodzice, by obronić swoje dzieci? Karolina i Tomasz Elbanowscy, w swojej książce, obnażyli rządzących polityków, pokazując wprost, jak posłowie bez skrupułów wyrzucili do kosza łącznie 1,6 mln podpisów, będących głosem obywateli w sprawie sześciolatków.

Jest rok 2008. Karolina i Tomasz Elbanowscy, młode małżeństwo z czwórką dzieci, mieszkające w podwarszawskim Legionowie i pracujące w lokalnym tygodniku „Mazowieckie To i Owo”, będącym prawdziwą opozycją wobec lokalnego układu. To w nim stawiają swoje pierwsze kroki jako społecznicy, działając na rzecz m.in. likwidacji barier architektonicznych dla niepełnosprawnych i matek z dziećmi. Któregoś dnia, pani Karolina usłyszała w radio informację, że we wrześniu każde dziecko idące do pierwszej klasy otrzyma darmowy podręcznik. w tym momencie naszła ją refleksja, że nikt przecież nie daje nic za darmo. Niewiele się myliła, gdyż ówczesna minister edukacji, Katarzyna Hall, chciała osłodzić tą obietnicą wprowadzenie dwóch roczników do szkół: wszystkich siedmiolatków, a wraz z nimi ich rok młodszych kolegów. Tak się złożyło, że do szkoły poszłoby jednocześnie dwoje dzieci państwa Elbanowskich. Jako, że znali realia lokalnych szkół (pani Karolina pracowała popołudniami jako nauczyciel języka niemieckiego w szkole językowej, która wynajmowała sale w legionowskich podstawówkach), wiedzieli jak nieprzyjaznym miejscem dla niedojrzałego malucha, może być taka nieprzygotowana szkoła. Postanowili działać i jak się później okaże, rozpocząć ogólnopolską rodzicielską rewolucję.

Tak zaczyna się historia akcji zorganizowanej przez dwoje rodziców, wspieranych przez setki tysięcy rodziców, nie tylko małych, dzieci z całej Polski. Akcji, która przerodziła się w Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców, mające na celu chronić najsłabszych i najmłodszych, wspierać rodziny, którym urzędnicy chcą odebrać dzieci tylko z powodu biedy. Państwo Elbanowscy w swojej książce „Ratuj maluchy!” opisują kolejne etapy działań przeciwko reformie, która to miała wprowadzić sześciolatki do kompletnie nie przygotowanych na to szkół. Opowiadają o walce z urzędnikami, kolejnymi ministrami edukacji, którzy najwyraźniej byli głusi na prośby i błagania rodziców wspierane przez ważne osobistości z dziedziny pedagogiki i psychologii. w akcję zaangażowani byli również znani rodzice i dziadkowie, jak np. Marcin Dorociński, Jacek Borusiński, Magdalena Stużyńska, Joanna Brodzik czy Kazik Staszewski. Autorzy odsłaniają brutalną prawdę na temat niedoskonałości reform edukacyjnych od 2008 roku, prób maskowania prawdy przez ministerstwo edukacji narodowej i rządzących polityków. Pokazują jak, w zależności od okoliczności lub przynależności partyjnej, zdanie na temat reformy edukacyjnej zmieniali poszczególni politycy i lokalni działacze, zaangażowani w te zmiany. Ujawniają prorządowe działania mediów mające na celu zdyskredytowanie ich aktywności w oczach opinii publicznej więcej

Rodzicielska inicjatywa niczym lustro Bazyliszka - "Ratuj maluchy! Karoliny i Tomasza Elbanowskich
http://www.kulturantki.pl/
-------------------------------------------------

Temat sześciolatków w szkole podstawowej nadal wzbudza kontrowersje i ma niemal tyle samo zwolenników co przeciwników. W książce „Ratuj maluchy” przeczytacie o tych, którzy walczyli o sześciolatki.

„Ratuj maluchy” Karoliny i Tomasza Elbanowskich to książka wyjątkowa, która od razu przypadła mi do gustu. Autorzy opisują swoją walkę o maluchy, które ich zdaniem zdecydowanie powinny wwieku sześciu lat bawić się z rówieśnikami, a nie siedzieć wszkolnej ławce.  Karolina i Tomasz to małżeństwo wychowujące siedmioro dzieci. Postanowili sprzeciwić się władzy, mimo że nie mieli z nią nic wspólnego, nie byli bowiem zaangażowani politycznie. wswojej książce opisują swoje przeżycia, drogę do uświadamiania opinii publicznej wad systemu edukacji. Jestem przekonana, że nie zdawaliście sobie sprawy nawet z połowy ich działań i tego jak długa była ich ścieżka.

Bardzo podoba mi się sposób wjaki działali, ich pełna determinacja i przekonanie co do tego, co jest najlepsze dla dzieci. wkońcu kto ma o tym wiedzieć najlepiej, jeśli nie sami rodzice. O wielu ich działaniach nie wiedziałam, nie były one bowiem nagłaśniane wopinii publicznej. Jednym z najciekawszych wątków jest akcja zbierania podpisów pod referendum. Autorzy wzbogacili publikację o elementarz, który był częścią happeningu dotyczącego wydanego przez MEN elementarza dla klasy pierwszej, a także liczne kolorowe fotografie dodatkowo dokumentujące ich działania.

Jeżeli kiedykolwiek zastanawialiście się, czy sześciolatki powinny chodzić do szkoły, czy jednak nie to zdecydowanie „Ratuj maluchy” Karoliny i Tomasza Elbanowskich jest publikacją dla Was. Warto poznać argumenty również drugiej strony.

Karolina Magdziarz
http://dlalejdis.pl/artykuly/ratuj_maluchy_recenzja
------------------------------------------------------

„Ratuj maluchy” to opowieść państwa Karoliny i Tomasza Elbanowskich o batalii jaką toczyli przez kilka lat z rządem Platformy Obywatelskiej sprzeciwiając się obowiązkowi szkolnemu dla sześciolatków. Książka Karoliny i Tomasza Elbanowskich "Ratuj Maluchy" pokazuje tytułową akcję społeczną "od kuchni". Odkrywa przed czytelnikiem emocje rodziców, postawy polityków, przeszkody, które tylko wzmacniały działaczy zaangażowanych wwalkę o dobro swych dzieci.

Warto też dodać, że choć Elbanowscy i cała akcja "Ratuj Maluchy" kojarzeni są przede wszystkim ze zbieraniem podpisów pod protestem, to jednak tylko mała część ich aktywności społecznej wsprawie najmłodszych. Małżeństwo to wielokrotnie spotykało się z politykami, nawet samym prezydentem wsprawie zniesienia reformy. Prowadzili ankiety, badania, rozmowy z rodzicami, ale i specjalistami takimi jak pedagodzy, psycholodzy, pediatrzy, jak i z dyrektorami przedszkoli i szkół podstawowych.

Życie niedawno dopisało puentę do działań państwa Elbanowskich. Polacy wwyborach najpierw prezydenckich, a potem parlamentarnych opowiedzieli się przeciwko tym politykom, którzy lekceważyli głosy setek tysięcy rodziców i wszystko wskazuje na to, że rok szkolny 2016/17 będzie tym wktórym to niezwykle aktywne na polu społecznym małżeństwo swą energię i zaangażowanie będzie mogło skierować winnym kierunku. 

http://praweksiazki.pl/
--------------------------------------------------------

 

 

 

Wesprzyj nas