Oświadczenie ws Rzecznika Praw Obywatelskich

Warszawa, 19 maja 2014 r.

Stowarzyszenie i Fundacja
Rzecznik Praw Rodziców

biuro@rzecznikrodzicow.pl


   Wyrażamy głębokie zaniepokojenie i sprzeciw wobec stanowiska zajętego przez Rzecznika Praw Obywatelskich prof. Irenę Lipowicz w liście do Minister Edukacji Narodowej Joanny Kluzik-Rostkowskiej z dnia 24 kwietnia 2014 r., będącym reakcją na podjętą przez nas w ubiegłym roku interwencję w sprawie programu „Równościowe przedszkole. Jak uczynić wychowanie przedszkolne wrażliwym na płeć”. Prof. Irena Lipowicz, która obejmując urząd ślubowała strzec wolności i praw człowieka i obywatela, popiera ich ograniczanie, arbitralnie wyznaczając granice obowiązywania prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, gwarantowanego przez art. 48 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Posłużyła się przy tym zdumiewającą argumentacją, z której wynika, iż prawo to miałoby obowiązywać jedynie „po szkole i w weekendy”. Taka próba ograniczenia praw rodziców jest bezpodstawna i uderza w podstawowe zasady demokratycznego państwa prawa, a także w konstytucyjną zasadę ochrony rodziny i jej autonomię. Za niedopuszczalną uważamy sytuację, w której działanie to zostało podjęte przez instytucję powołaną do ochrony praw obywatelskich. Prof. Irena Lipowicz w sprzeniewierzyła się tym samym złożonemu ślubowaniu, co jest przesłanką do odwołania jej z funkcji Rzecznika Praw Obywatelskich, na mocy art. 7 ust. 2 ustawy o RPO.

1) Dobór przywołanych w uzasadnieniu dokumentów i aktów prawnych został najwyraźniej podporządkowany założeniu stworzenia swoistego „instruktażu” dla ministerstwa edukacji, w jaki sposób ograniczać prawa rodziców i na jakie casusy można się w takich sytuacjach powołać. RPO odwołuje się do spraw, w których Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu przyznał rację państwu (Niemcom i w drugim przypadku Danii) przeciw obywatelom – rodzicom walczącym o prawo do wychowania swoich dzieci. Powstaje wrażenie, że zadaniem RPO jest kolekcjonowanie na użytek instytucji publicznych informacji, jak wygrać z obywatelem upominającym się o swoje prawa. Na tym skoncentrowała się najwyraźniej półroczna analiza zgłoszonego przez nas problemu. Prof. Lipowicz przywołuje również szereg wystąpień gremiów międzynarodowych, z których większość ma charakter niewiążących „zaleceń” i „rekomendacji”. Nie wyjaśnia jednak, na jakiej podstawie opisane wyroki i zalecenia miałyby mieć pierwszeństwo przed polską konstytucją lub obligatoryjnie wpływać na programy nauczania. Jedynym dokumentem, który wprost zobowiązuje do włączania w edukację treści dotyczących „niestereotypowych ról płciowych” jest Konwencja Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. RPO nie uwzględniła jednak faktu, że konwencja ta nie została jeszcze przez Polskę ratyfikowana.

2) Jednocześnie prof. Lipowicz ignoruje te źródła prawa, które zabezpieczają prawo rodziców do wychowywania dzieci, chociażby zapisy ustawy o systemie oświaty, która zakłada wspomaganie przez placówki oświatowe wychowawczej roli rodziny, czy ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania. Zdaje się też nie zauważać zasadniczego argumentu przeciwko programowi „Równościowe przedszkole” – jego autorki wprost zalecają nauczycielom, by pomijali rodziców
w procesie decyzyjnym dotyczącym treści realizowanych z dziećmi programów. Już w samych założeniach „Równościowe przedszkole” ma wychowywać dzieci wbrew ich rodzicom, co jest niezgodne z Konstytucją RP i prawem oświatowym.

3) RPO ignoruje również poważne zarzuty dotyczące naruszenia praw dziecka, w szczególności prawa do poszanowania jego godności i życia prywatnego. Za takie naruszenie należy w naszej opinii uznać zabawy polegające na przebieraniu chłopców za dziewczynki i odwrotnie oraz zachęcaniu do wcielania się w odmienną płeć. RPO nie staje też w obronie prawa dzieci do nauki ukierunkowanej na rozwijanie w dziecku szacunku do jego rodziców, jego tożsamości kulturowej, języka i wartości (art. 29 ust. 1 Konwencji o prawach dziecka) – analizowany program w naszej opinii narusza to prawo, krytycznie oceniając role pełnione przez rodziców i arbitralnie określając wszystko co tradycyjne mianem szkodliwych stereotypów. Temu prawu RPO przeciwstawia wypływające z Konwencji o prawach dziecka zobowiązanie do rozwijania w dziecku szacunku dla praw człowieka i podstawowych swobód oraz dla zasad zawartych w Karcie Narodów Zjednoczonych, a także przygotowania dziecka do odpowiedniego życia w wolnym społeczeństwie, w duchu zrozumienia, pokoju, tolerancji i równości płci. Zwracamy uwagę, że oba te prawa te powinny być respektowane łącznie, a nie jedno kosztem drugiego. W naszej opinii nie są one przeciwstawne. Zaczynają być przeciwstawne tylko wtedy, gdy przyjmie się założenie, iż w celu zapewnienia równości płci należy kwestionować istniejące między nimi różnice i jakąkolwiek odmienność ról kobiet i mężczyzn w rodzinie (co właśnie czyni program „Równościowe przedszkole”).

4) RPO przyjmuje domyślnie, bez uzasadnienia, że w celu zapewnienia równości płci konieczne jest podejmowanie działań mających cechy inżynierii społecznej – eliminowanie stereotypów związanych z płcią. Wobec braku przedstawienia opisu, definicji stereotypów, z którymi w myśl tej zasady należy walczyć, na to miano zasłużyć może każde przekonanie o jakichkolwiek zróżnicowaniach między płciami, znajdujących swoje odbicie w sferze psychicznej i behawioralnej. Zdaniem RPO przejawem braku faktycznej równości płci są statystyki dot. przemocy, zgodnie z którymi jej ofiarami częściej padają kobiety. Nie wyjaśnia jednak, jaki miałby być związek między przemocą a „stereotypami dotyczącymi płci” oraz jak eliminacja tych drugich miałaby się przyczynić do ograniczenia zjawiska przemocy. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że w krajach skandynawskich, w których od lata wdraża się tak pojmowaną politykę równościową, poziom przemocy wobec kobiet nie tylko nie jest niższy, ale nawet znacząco wyższy niż w Polce, co ujawnił raport unijnej Agencji Praw Podstawowych "Przemoc wobec kobiet w UE: codziennie i w każdym miejscu" z 2014 roku.

5) Nadużyciem jest określenie treści edukacyjnych dotyczących stereotypów związanych z płciami mianem „obiektywnych informacji”, podobnie jak arbitralne uznanie, że program taki jak „Równościowe przedszkole” nie oznacza kwestionowania lub relatywizacji tożsamości płciowej dzieci. Taka ocena wymagałaby podania odpowiednich podstaw naukowych i opinii właściwych ekspertów w tej sprawie. RPO nie podała informacji, czy w ciągu pół roku, które minęło od skierowania przez nas tej sprawy do rozpatrzenia, zostały przeprowadzone takie analizy. Ekspertyzę dot. „Równościowego przedszkola” przedstawił za to w styczniu 2014 r. Komitet Nauk Pedagogicznych PAN, odpowiadając na naszą prośbę o merytoryczną ocenę tego programu. Była ona dla niego bardzo niekorzystna - profesorowie pedagogiki skrytykowali program za tworzenie założeń dla wychowania apłciowego i „wysadzanie dziecka z jego biologicznej płci”, wskazując, że takie podejście wcale nie służy realizacji idei równości płci. Nieuprawnione jest także stwierdzenie o zgodności programu z podstawą programową – ta bowiem ma dostarczyć dziecku wiedzy, iż wszyscy ludzie mają równe prawa, także w odniesieniu do kobiet i mężczyzn, nie jest to jednak równoznaczne z przekazywaniem treści kwestionujących różnice między obiema płciami.

6) Rzecznik Praw Obywatelskich stwierdza, że „ustalanie i planowanie programu nauczania należy co do zasady do kompetencji państwa”. Ta argumentacja podniesiona wobec programu „Równościowe przedszkole” jest z gruntu niewłaściwa, nie jest to bowiem program stworzony przez publiczną instytucję, nie dotyczy on treści realizacji podstawy programowej wychowania przedszkolnego, co więcej – krytycznie odnosi się do tejże podstawy, określonej w odpowiednim rozporządzeniu MEN. Argumentacja jest niewłaściwa również z tego względu, że w polskim prawie oświatowym państwo (MEN) ustala jedynie ogólne ramy w postaci podstawy programowej, a za same programy nauczania odpowiadają nauczyciele i dyrektorzy szkół oraz przedszkoli. RPO nie podejmuje niestety problemu, który podnosiliśmy w naszym liście: braku systemowego mechanizmu ochrony dzieci przed wadliwymi i szkodliwymi propozycjami dydaktycznymi przygotowywanymi przez osoby bez przygotowania pedagogicznego. Prof. Lipowicz nie tylko nie zauważa tego problemu w odniesieniu do dodatkowych programów. Zdaje się iść o krok dalej – uzasadnia na użytek MEN, że programy takie jak „Równościowe przedszkole” mogłyby nawet być obowiązkowe.

Z powyższego wynika, iż stanowisko prof. Lipowicz w sprawie programu „Równościowe przedszkole” oparte jest w wielu miejscach na fałszywych przesłankach. A priori przyjmuje założenia o charakterze ideologicznym, używając ich jako miary do wyznaczania granic konstytucyjnych praw rodziców. Wyrażamy przekonanie, że prof. Lipowicz sprzeniewierzyła się zadaniom swojego urzędu i w związku z tym nie powinna w dalszym ciągu zajmować stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich.


Karolina Elbanowska, Tomasz Elbanowski, Małgorzata Lusar

Zarząd Fundacji Rzecznik Praw Rodziców

________

PONIŻEJ PEŁNA HISTORIA INTERWENCJI W SPRAWIE ,,RÓWNOŚCIOWEGO PRZEDSZKOLA''



Stowarzyszenie i Fundacja Rzecznik Praw Rodziców
zwróciły się 10 października 2013 do MEN, RPD i PAN z prośbą o ocenę wartości dydaktycznej, merytorycznej i naukowej tego programu, wskazując na:
- zagrożenia dla kształtowania się tożsamości dzieci
- łamanie prawa do edukacji dzieci zgodnej z wiekiem i etapem rozwoju
- łamanie prawa do poszanowania godności i ochrony życia prywatnego
- łamanie prawa oświatowego (zgodnie z którym edukacja powinna wspierać wychowawczą funkcję rodziny)
- łamanie Konstytucji RP (prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami).

Pełna treść listu Stowarzyszenia i Fundacji


Rzecznik Praw Obywatelskich 24 kwietnia 2014 r. (pół roku później) wystosowała list do MEN, w której neguje prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.

Pełna treść listu RPO


Komitet Nauk Pedagogicznych PAN odpowiedział na naszą prośbę o sporządzenie ekspertyzy dotyczącej programu. Oto konkluzja opinii, przygotowanej we współpracy z innymi profesorami pedagogiki przez prof. dr hab. Józefę Bałachowicz: „przedstawione do opinii opracowanie [program Równościowe Przedszkole] jest w wielu miejscach sprzeczne z założeniami edukacji dziecka, a więc nie spełnia wymagań merytorycznych i dydaktycznych stawianych programom wychowania przedszkolnego”. W opinii stwierdza się m.in.:

 

  • Istotnym uchybieniem proponowanych nauczycielom treści wychowania jest utożsamianie wprowadzania idei wychowania równościowego w przedszkolu z wychowaniem apłciowym. Czym innym jest bowiem ujawnianie dyskryminacji ze względu na płeć, obecnej w naszej kulturze i rozważny trening zachowań prorównościowych, a czym innym „wysadzanie dziecka” z jego biologicznej płci
    i kształtowanie niechętnego stosunku do niej.

  • Ważnym mankamentem opiniowanego dokumentu jest proponowanie pomijania głosu rodziców w sprawie wychowywania ich własnych dzieci. Jest to idea sprzeczna z Konstytucją RP, z procesem demokratyzacji oświaty (…) i wreszcie sprzeczne z ideą samego programu równościowego, sugeruje bowiem dyskryminację głosu najważniejszych dla dziecka osób.

  • Przedstawione w poradniku propozycje dla nauczycieli są nadzwyczaj słabo opracowane pod względem treściowym, dydaktycznym i metodycznym.

Pełna treść opinii PAN



Ministerstwo Edukacji Narodowej ,,umywa ręce'' zasłaniając się autonomią placówek. W żaden sposób nie odniosło się do treści programu. Co więcej, dwukrotnie odmówiło nam podania listy przedszkoli, w których aktualnie realizuje się ten program, o co prosiliśmy w trybie wniosku o udostępnienie informacji publicznej.
List Fundacji RPR do do MEN o udostępnienie informacji publicznej
List MEN 14.11.13  //  List MEN 20.11 // Odpowiedź MEN na wniosek 16.12.13 // Odpowiedź MEN na ponowny wniosek 17.01.14
List Fundacji do nowej minister edukacji


Rzecznik Praw Dziecka po zdawkowej odpowiedzi również nie podjął żadnych działań.



Stanowisko prawników ze Stowarzyszenia Ordo Iuris
czytaj


PROGRAM „RÓWNOŚCIOWE PRZEDSZKOLE” wdrażany w ramach projektów unijnych (beneficjentem jest Fundacja Edukacji Przedszkolnej) wzbudził niepokój wielu rodziców i pedagogów. W przedszkolach, w których jest realizowany, chłopców przebiera się w spódniczki, zakłada się im peruki na głowę i nakłania do odgrywania ról kojarzonych z kobiecymi, (np. chłopiec wciela się w rolę kosmetyczki i maluje nauczycielce paznokcie). Dziewczynki natomiast otrzymują papierowe krawaty i są zachęcane do zabawy w górnika czy mechanika. Zamienia się role płciowe w bajkach (np. Kopciuszek jest chłopcem), a dzieciom wpaja się przekonanie o odwiecznej walce płci. Podkreśla się wartość wszelkich niestandardowych ról pełnionych przez kobiety i mężczyzn, automatycznie uznając bardziej typowe role (także pełnione w rodzinie) za szkodliwe stereotypy. Co więcej, program wprost zachęca nauczycieli do wprowadzania jego treści bez zgody rodziców.
Poniżej zdjęcia z zajęć Równościowego przedszkola'' za stroną maleprzedszkola.pl Fundacji Edukacji Przedszkolnej.

Na temat programu „Równościowe przedszkole” obszernie wypowiadała się m. in. ekspert Fundacji  Dorota Dziamska

Wesprzyj nas