Oświadczenie ws darmowego podręcznika - Fundacja Rzecznik Praw Rodziców

Oświadczenie Stowarzyszenia i Fundacji Rzecznik Praw Rodziców w sprawie ministerialnego Projektu Ustawy o systemie oświaty oraz Ustawy o systemie informacji oświatowej – opinia o projekcie


Wstęp
Obietnica darmowego podręcznika została złożona publicznie rodzicom 6latków już w roku 2008 przez Katarzynę Hall, ówczesną Minister Edukacji Narodowej w rządzie Donalda Tuska.
Obietnicę można wiązać z planami wysłania do szkół w roku 2009 podwójnego rocznika: wszystkich 6. i 7. latków i próbą odwrócenia uwagi rodziców od problemów jakie rodzi kumulacja dzieci w 1 klasie. Podobnie teraz, rząd zakłada, że w roku szkolnym 2014/2015 do klas 1 ma trafić 550 tys. dzieci a w nastęnym roku 650 tys dzieci. Są to dzieci z wyżu demograficznego, roczniki najliczniejsze od 15 lat. Warto zwrócić uwagę też na fakt, że szkoły były w ostatnich latach masowo likwidowane, i to nie setkami ale tysiącami.
Dlatego odbieramy kolejną już obietnicę darmowego podręcznika jako próbę uciszenia obaw rodziców wobec faktu, że ich dzieci będą siłą rzeczy ponosić skutki nie tylko nieprzygotowanej reformy ale też przeładowanych szkół.

Gdyby prace nad darmowym podręcznikiem rzeczywiście rozpoczęto w 2008 roku, mielibyśmy dziś materiał opracownany starannie i bez pośpiechu, skonsultowany i zredagowany merytorycznie. Niestety ekipa minister Hall odstąpiła bez słowa wyjaśnienia od realizacji obietnicy i podjęłą działania na niekorzyść rodziców, podporządkowane interesowi lobby wydawców. Ponadto pozwoliła nie tylko zarobić na wymianie wszystkich podręczników od przedszkola do liceum (obroty rynku liczone są w miliardach złotych), ale też zleciła przedstawicielom wydawnictw napisanie samej podstawy programowej. Fakt ten starała się ukryć przed opinią publiczną nie podając do wiadomości listy autorów nowego programu.
Zmiana podstawy programowej nie miała ustawowego uzasadnienia (wprowadzono ją jeszcze w roku 2008, podczas gdy ustawę obniżającą wiek szkolny sejm przyjął dopiero w marcu 2009 roku). Ponadto w pierwszym roku reformy do klas 1 poszło 4% sześciolatków. W kolejnych po kilka-kilkanaście procent, ale nigdy więcej niż 19% rocznika. Podstawa programowa napisana z myślą o 6latkach jest od sześciu lat realizowana głównie przez dzieci o rok starsze.
Minister Hall zniosła też wprowadzone przez poprzedniego ministra ograniczenia, które nie pozwalały na wymuszaną co roku przez wydawców wymianę książek, dzięki wprowadzaniu kosmetycznych zmian w podręcznikach.


Obecna zapowiedź napisania podręcznika dla milionów dzieci w czasie kilku miesięcy świadczy o politycznym charaktrerze całego pomysłu, wobec rozpoczynającej się kampanii przedwyborczej. Jest to niestety projekt z góry skazany na niepowodzenie. Sześciolatki wysłane przymusowo do szkół staną się ofiarami kolejnego eksperymentu edukacyjnego.
Gdyby rządowi rzeczywiście zależało na pomocy rodzicom, którzy we wrześniu muszą zaciągać kredyty by zapłacić za "darmową" edukację swoich dzieci, do budżetu państwa co roku nie wracałoby nawet ponad 50% środków z programu "Wyprawka szkolna". Tymczasem ministerstwo nie zrobiło absolutnie nic, aby środki przeznaczone na wsparcie rodziców rzeczywiście trafiły do potrzebujących. Nie przeprowadzono jakiejkolwiek kampanii informacyjnej, uświadamiającej rodziców, że mają prawo ubiegać się o zwrot części kosztów także spoza kryterium dochodowego (np, z powodu wielodzietności, niepełnosprawności, etc). Nie przekazano tej informacji nawet do lokalnych wydziałów oświaty, tak że urzędnicy dowiadywali się o szczegółach programu od organizacji prorodzinnych (od dwóch lat nasza organizacja prowadzi w sierpniu kampanię informacyjną o warunkach przyznawania "Wyprawki") lub od samych rodziców. Co więcej, minister Szumilas ograniczyła pulę środków, które przeznaczone były dla osób spoza kryterium dochodowego z 10% do 5%, przez co w wielu gminach rodziny np. wielodzietne nie otrzymały pełnego wsparcia, bo urzędnicy wyczerpali pulę środków. W tym samym czasie pieniądze z ,,Wyprawki'' wracały do budżetu. Działo się tak dlatego, że kryterium dochodowe, uprawniające do ubiegania się o wyprawkę, wyznaczone było na poziomie poniżej nie progu socjalnego ale minimum egzystencji.

Uwagi do projektu:

W uzasadnieniu załączonym do projektu ustawy zaproponowane zmiany opatrzone są komentarzem o konieczności poprawy warunków realizacji konstytucyjnego prawa do nauki oraz do obowiązku zapewnienia przez władze publiczne obywatelom powszechnego i równego dostępu do wykształcenia, poprzez zwiększanie dostępności podręczników dla uczniów. (Uzasadnienie, str. 2) Deklarowana przez ministerstwo troska o prawa konstytucyjne obywateli stoi w sprzeczności
z brakiem szacu
nku do rodziców i nauczycieli, grup najbardziej zaineresowanych poprawą jakości prawa oświatowego.

Przedstawiony przez MEN projekt nowelizacji Ustawy o systemie oświaty oraz Ustawy o systemie informacji oświatowej umożliwia minister edukacji i minister kultury zlecenie opracowania i wydania podręcznika lub jego części, jednocześnie dając sobie prawo do zatwierdzania jego poprawności. W konsekwencji już we wrześniu br. uczniowie klas I szkół podstawowych mają otrzymać sfinansowany z podatków podręcznik w zakresie edukacji polonistycznej, matematycznej, przyrodniczej i społecznej (w kolejnych latach: 2015 i 2016, w "darmowe" książki mają zostać wyposażeni odpowiednio drugo- i trzecioklasiści). Pośpiech towarzyszący wprowadzeniu w życie w/w nowelizacji skutkuje szeregiem błędów natury legislacyjnej i prawnej oraz niesie niebezpiczeństo merytorycznej miałkości wydanych podręczników.

Wąpliwości budzi tempo pracy nad projektem nowelizacji ustawy i błyskawiczny, zaledwie czternastodniowy, termin wejścia ustawy w życie. Nadanie projektowi statusu pilności wymaga merytorycznych podstaw, by taki tryb zastosować. Zgodnie z orzeczeniem Trybunału Konstyucyjnego: "Podmioty uczestniczące w postępowaniu ustawodawczym toczącym się w trybie pilnym mają mniej sposobności i mniej czasu na rozważenie i przedyskutowanie zagadnień związanych z daną materią ustawodawczą, niż miałyby w zwykłym trybie ustawodawczym. Ustrojodawca dopuszcza taki stan tylko wówczas i o tyle, o ile jest to uzasadnione pilną potrzebą regulacji ustawodawczej przedłożonej Sejmowi przez Radę Ministrów. Przyspieszenie i uproszczenie procedury ustawodawczej, przewidziane w art. 16 Ustawy Konstytucyjnej z 1992 r., jest dopuszczalne tylko co do materii, co do której Rada Ministrów, po rozważeniu w swoim gronie proponowanej regulacji i uznaniu jej za pilną, zwraca się do Sejmu z umotywowanym wnioskiem o rozpatrzenie w pilnym trybie ustawodawczym." (K 18/95, Orzeczenie z dn. 9 stycznia 1996 r.) Tymczasem MEN nie wskazał okoliczności przyspieszenia i uproszczenia procedury ustawodawczej. W uzasadnieniu załączonym do projektu ustawy zaproponowane zmiany opatrzone są komentarzem o konieczności poprawy warunków realizacji konstyt`ucyjnego prawa do nauki oraz do obowiązku zapewnienia przez władze publiczne obywatelom powszechnego i równego dostępu do wykształcenia, poprzez zwiększanie dostępności podręczników dla uczniów. (Uzasadnienie, str. 2) Deklarowana przez ministerstwo troska o prawa konstytucyjne obywateli stoi w sprzeczności z jawnie okazanym brakiem szacuku wobec rodziców i nauczycieli. Na skutek nadania projektowi ustawy klauzuli "pilne" pominięto tryb konsultacji społecznych. Odebrano obywatelom konstytucyjne prawo do pełnego uczestnictwa w procesie legislacyjnym. Konsultacje społeczne, które są przejawem demokracji w procesie tworzenia prawa oraz głosem społeczeństwa obywatelskiego, są tratowane przez MEN jako bariera utrudniąca realizację własnej polityki. Brak otwarcia na dialog społeczny skutkuje złym prawem oraz uniemożliwia identyfikację faktycznych problemów. W przypadku tego projektu, zastosowanie trybu opiniowania już przyjętej przez sejm nowelizacji ma służyć jedynie stworzeniu pozoru pełnej partycypacji obywateli w procesie stanowienia prawa.

Projekt wymaga poważnego uzupełnienia w zakresie stworzenia mechanizmu weryfikacji zawartości merytorycznej podręcznika opracowanego przez ministerswo. MEN w uzasadnieniu wskazuje, że jakość, w szczególności poprawność merytoryczna, dydaktyczna i wychowawcza, będzie weryfikowana na etapie ich przygotowywania i odbioru. Wprowadzony mechanizm umożliwiający dopuszczenie rządowych książek do użytku szkolnego z mocy prawa oznacza, że nie będą one podlegały ocenie recenzentów, tak jak ma to miejsce w przypadku innych podręczników szkolnych dopuszczalnych do publikacji. Brak ścisle określonych procedur oraz brak informacji na temat eksperckiego nadzoru budzą niepokój i rodzą pytania o jakość zawartych treści.

Niepokoi również brak analizy przewidywanych skutków społecznych i finansowych projektowanej nowelizacji jak również wskazania całkowitych kosztów opracowania i wydawania podręcznika oraz źródeł finansowania.

 

Podręcznik jest narzędziem pozwalącym nauczycielowi wdrażać w pracy z dzieckiem konkretny program nauczania. Musi zawierać spójną z programem koncepcję nauczania i to wyprowadzoną z podstawy naukowej edukacji wczesnoszkolnej. Projekt ustawy nie precyzuje do jakiego programu nauczania ma zostać dostosowany podręcznik opracowany przez ministerswo. Od 1999 roku, od czasu wejścia w zycie reformy zmieniającej nauczanie początkowe z systemu klasowo–lekcyjnego na system kształcenia zintegrowanego, edukacja w klasach początkowych przybrała formę kształcenia percepcyjno–odtwórczego. Było to konsekwencją zatwierdzenia programów nauczania oraz książek i pakietów edukacyjnych zaproponowanych przez wydawnictwa. Strategia percepcyjno–odtwórcza to tzw. edukacja po śladzie zapisanych w książkach i ćwiczeniach zadań dla dzieci. Przyjęcie jednego podręcznika ma w założeniu odwrócić negatywny trend pracy z gotowymi pakietami edukacyjnymi i kartami pracy oraz sprzyjać samodzielności uczniów w rozwiazaniu problemów, kształtowaniu postaw twórczych, stwarzaniu orginalnych sytuacji dydakycznych oraz subtelnie sterować czynnościami poznawczymi ucznia. (Uzasadnienie, str. 12) Podręcznik, który byłby osadzony na odpowiedniej podstawie naukowej, mógłby zmienić nauczanie dzieci w kierunku bardziej wartościowych strategii uczenia, ale byłoby to uwarunkowane przeznaczeniem ogromnych nakładów finansowych na długofalowe szkolenia dla nauczycieli, ponieważ obecny warsztat pracy pedagogów i ich praktyczne doświadczenia zbudowane zostały na zupełnie innych podstawach.

Bardzo szybkie tempo pracy nad podręcznikiem będzie rzutować na jego jakość. Przyjęcie któtkiego terminu przygotowania uniemożliwia przetestowanie ministerialnego podręcznika. Istnieje niebezpieczeństwo, że bez pilotażu i stosownej korekty na ławki dzieci trafi materiał chaotyczny, napisany nie przez odpowiedzialnych pedagogów, ale ludzi przypadkowych. Opracowaniem książek zajmuje się podległy MEN Ośrodek Rozwoju Edukacji. Określił on wyjątkowo krótki termin, bo tylko dwa dni, aplikowania na ofertę pracy ewentualnym kandydatom na autora podręcznika do klasy I szkoły podstawowej. Ogłoszenie o poszukiwaniu kandydata na stanowisko specjalisty edukacji wczesnoszkolnej pojawiło się na stronie internetowej ORE 29 stycznia, a termin składania ofert upłynął 31 stycznia o godzinie 13.00.

Programy nauczania i podręczniki szkolne przygotowuje się minimum przez dwa lata w przypadku zespołu autorów i redaktorów, 5 – 7 lat w przypadku, gdy autorem jest jedna osoba. Do tej pory, mimo deklarowanej przez MEN transparentności, nie poinformowano kto będzie w zespole przygotowującym podręcznik i jakie członkowie zespołu posiadają kwalifikacje. Ważniejsze jednak od podręczników są dobre programy nauczania, a takie jeszcze nie powstały w czasie realizowania bieżącej reformy.


Absurdem związanym z wydaniem tzw. "darmowego" podręcznika stała się także informacja, nie zdementowaana przez MEN, że ministerstwo w jego tworzeniu będzie korzystać ze swoich zasobów. Już dziś dysponuje ono darmowym, opublikowanym podręcznikiem do edukacji wczesnoszkolnej. Jest on przeznaczony dla dzieci emigrantów od 5-9 lat, dla dzieci, które nie mówią po polsku, a w swoich krajach uczą się języka polsakiego jako obcego. To zupełnie inna metodyka nauczania. Warto zwrócić uwagę, iż ten podręcznik powstawał w wielkimi trudnościami, a recenzje, które wystawił materiałom w nim zawartym, zespół naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego, były druzgocące. Podręcznik był wielokrotnie poprawiany i nadal pozostawia wiele do życzenia.

 

W związku z projektem ministerstwa mamy następujące pytania:
- Dlaczego programem darmowego podręcznika ma być objęta w najbliższym roku szkolnym jedynie 1klasa? Czy starsze dzieci nie mają takiego samego prawa do darmowej edukacji, którą gwarantuje im konstrytucja? Czy objęcie darmowym podręcznkiem tylko jednej klasy nie jest złamaniem kolejnej konstytucyjnej zasady: równości obywateli wobec prawa?
- Dlaczego ministerstwo edukacji zmniejsza konsekwentnie liczbę recenzentów podręczników, najpierw do 1 (w r. 2009) a teraz do 0? Jak to się ma do podnoszenia poziomu edukacji?

- Dlaczego nie przewidziano pilotażu dla państwowego "darmowego podręcznka". Czy jako piotaż należy uznać przekazanie książki 550 tysiącom dzieci?

- Dzieci w jakim wieku mają być grupą docelową "darmowego podręcznika": 6 czy 7latki?

- Jakie materiały ministerstwo przewidziało dla uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi i dla uczniów niepełnosprawnych? Kiedy zostaną one przygotowane?

    Wesprzyj nas