Ilość prac domowych zadawanych 6-latkom - skuteczna interwencja rodziców

Pytanie:

Moje sześcioletnie dziecko uczęszczające do klasy pierwszej, spędza nad zadaniami domowymi codziennie ok. 2-3 godzin (wliczając przerwy na złość, frustrację, zniechęcenie, ćwiczenia ruchowe rozładowujące itp.). W tym czasie zapisuje w liniaturze (w zeszycie) słowa, litery, sylaby, zdania - łącznie półtorej pełnej strony (format A5). Ponadto musi codziennie musi uzupełnić po 2-3 strony w zeszytach ćwiczeń (ćwiczenia MEN-Juka), co również wiąże się z pisaniem, a także uczyć się czytanek z podręcznika (Men-Juka).

Proszę o informację, czy taki tryb pracy sześciolatka, jest adekwatny do jego rozwoju fizycznego oraz psychicznego? Czy sześciolatkowi można zadawać takie ilości prac? (...) Czy istnieją regulacje w tym obszarze dotyczące kształcenia publicznego? Co mogę zrobić, żeby moje dziecko nie musiało tyle ślęczeć nad zadaniami domowymi?

Odpowiedź:

Mamy niestety sporo takich zgłoszeń od rodziców, możliwości zwolnienia tempa pracy przez nauczyciela są, ale w dużej mierze niestety zależą od reakcji dyrekcji szkoły na naciski wywierane przez rodziców. Najważniejsze to otwarcie rozmawiać o swoich wątpliwościach na ten temat na wywiadówce. Można również pójść na rozmowę do pedagoga szkolnego, który ma obowiązek zająć stanowisko w tej sprawie. 

Dokładnie opisaliśmy podobną sprawę TUTAJ

Ciąg dalszy sprawy:

Szanowni Państwo!

Zrobiłam tak, jak radziliście - skontaktowałam się z rodzicami innych dzieci z klasy mojego syna. (...) Byłam przekonana, że tylko ja widzę problem i że spadnie na mnie fala krytyki, ale, ku mojemu zdziwieniu, stało się coś zupełnie przeciwnego. Wszyscy, którzy odpisali (ok. 12 osób), również nie zgadzają się z taką ilością prac domowych! Ich dzieci także są już zniechęcone do nauki, do szkoły, nie radzą sobie z taką ilością pisania i z tak długim siedzeniem nad lekcjami.Okazało się, że większość rodziców sprzeciwia się takiej ilości zadawanych prac domowych, rozmawiali o tym z nauczycielką (każdy indywidualnie) i że te rozmowy nic nie dały. Na naszym-rodziców forum mailowym otrzymałam również podziękowania i gratulacje, że zajęłam się tą sprawą oraz, że jestem zdecydowana, by walczyć o nasze dzieci. Jest to sukces.

Z tego pisania do rodziców wyszło wiele dobrego, bowiem wymieniliśmy się sposobami "obejścia" systemu. Kilkoro rodziców zastosowało zdroworozsądkowy sprzeciw - pozwolili dzieciom nie odrabiać prac domowych do końca. Pod takimi niedokończonymi lekcjami po prostu się podpisywali w zeszycie i - jak to określił jeden tato - "biorę odpowiedzialność na siebie". Jest to ważne, ponieważ dzieci w naszym odczuciu są zastraszone, że dostaną jedynkę za brak pracy domowej, czy za niedokończoną pracę domową. Widziałam to swojego syna. Natomiast, gdy w zeszycie pisałam komentarz do Pani - "syn nie dokończył lekcji, gdyż taka ilość prac domowych jest ponad jego możliwości" - syn miał czyste sumienie, że Pani będzie wiedziała, iż mama na to pozwoliła.

Nasze pisanie nas zjednoczyło w walce o nasze dzieci. Przede wszystkim każdy dowiedział się, że nie jest sam. To ważne. Po drugie - rodzice uświadomili sobie, że razem możemy coś z tym zrobić (rozesłałam do wszystkich podstawę programową i Wasze propozycje, jak wpłynąć na szkołę). A po trzecie - część osób przejęła system "obejścia prac domowych" i podpisywali się pod niedokończonymi zadaniami. Za tydzień mamy zebranie z nauczycielką, więc będziemy mogli porozmawiać otwarcie na forum.

I jeszcze jedna, być może najważniejsza sprawa - to już działa! Dwa dni po naszym uaktywnieniu się na forum rodziców, nauczycielka zmniejszyła ilość zadawanych prac domowych z półtorej strony pisania na max. 3/4 strony, a czasami dosłownie kilka linijek. Raz nawet nie było pracy domowej z dnia na dzień! Podejrzewamy, że któryś z rodziców (być może bardziej zaprzyjaźniony z nauczycielką) wyłuszczył jej problem i fakt, że jesteśmy zjednoczeni i zdeterminowani. Tak, czy inaczej - teraz moje dziecko odrabia lekcje z chęcią i przeświadczeniem, że z taką ilością sobie szybko poradzi. Prace domowe już go nie przerażają i znowu chętnie chodzi do szkoły :-)

Wiemy jednak, że trzeba trzymać rękę na pulsie, ponieważ nauczycielka dalej pędzi z programem, niczym pendolino, bo podobno cały czas jesteśmy w tyle w stosunku do innych klas z tej szkoły (dzieci poznają teraz codziennie nową głoskę i liczbę - już realizujemy program z kwietnia - zielone podręczniki).

Dziękuję Państwu za rady i wsparcie! Dzięki Wam być może uda się coś zreformować od dołu, skoro góra z betonu...

Pozdrawiam serdecznie,

(dane do wiadomości moderatora strony)

----------------

Możemy działać tylko dzięki Twojemu wsparciu! Twoja pomoc jest ważna.
 
Prowadzimy bezpłatne infolinie ekspertów i inne formy pomocy rodzicom. Jeżeli możesz wesprzyj nasze działania.
28 2490 0005 0000 4500 2748 0168
Fundacja Rzecznik Praw Rodziców
ul. Steinhausa 2/52, 02-747 Warszawa

 
Możliwe są też wpłaty on-line przez Dotpay 
Wesprzyj nas