Historia rodziny Rajchertów

Do Fundacji zgłosiła się rodzina, której służby społeczne odebrały dzieci po wcześniejszym telefonicznym uzgodnieniu z sądem. Zdarzenie miało miejsce w Łaźniewie koło Błonia. Samotna młoda matka Klaudia Rajchert wychowuje dwójkę malutkich dzieci - dwumiesięcznego chłopca i półtoraroczną dziewczynkę. Klaudia mieszka wspólnie ze swoją matką i młodszą dziewięcioletnią siostrą. Matka dziewczyny widząc, że córka nie bardzo radzi sobie z maluchami udała się do Ośrodka Pomocy Społecznej w Błoniu prosić o wsparcie asystenta rodziny z nadzieją, że kiedy ona jest w pracy pracownik OPS-u pomoże młodej mamie w codziennych obowiązkach, w opiece nad małymi dziećmi, jak również załagodzi konflikty między dwudziestolatką a jej dziewięcioletnią siostrą. Pani Anna Rajchert opowiedziała pracownicy pomocy społecznej o problemach swojej rodziny i wróciła do domu.

Tego samego dnia wieczorem pod jej dom zajechały policyjne radiowozy. Wraz z policją przyjechało jeszcze osiem osób z tzw. instytucji pomocowych. Wszystko działo się błyskawicznie, bo była już godzina 18.00 i wszyscy pracowali po godzinach pracy. Pracownica socjalna próbowała wymusić na lekarzu pogotowia podpisanie dokumentów o odebraniu dzieci. Lekarz nie widział powodu, więc odmówił. Wezwali więc karetkę ponownie. Policjanci wyrwali dwumiesięcznego Mikołajka z rąk matki. Dziewczyna krzyczała i protestowała, więc funkcjonariusz przydusił ją stosując chwyt od tyły za szyję. W tym czasie drugi policjant założył jej kajdanki. Dzieci zostały przekazane zawodowej rodzinie zastępczej, która czekała już na miejscu zdarzenia. Babcia i mama nie wiedziały dokąd zostały wywiezione dzieci.

Na drugi dzień na posiedzeniu sąd wyznaczył godziny widzeń raz w tygodniu i tylko na terenie Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. Klaudia o karmieniu piersią swojego synka mogła już zapomnieć. Sędzia nie wnikając w szczegóły sprawy, odrzucił zażalenie matki na decyzję o odebraniu dzieci ponieważ: „nie potrafiła w sposób właściwy zapanować nad emocjami wobec czego wielokrotnie stosowała wobec domowników przemoc słowną. (…) zdarzyła się taka sytuacja, w której Klaudia uderzyła małoletnią siostrę zabawką w głowę i zepchnęła ją z fotela, tak że ta uderzyła głową w podłogę. W realiach niniejszej sprawy niewątpliwie istniało zagrożenie dla życia i zdrowia dziecka i dopiero interwencja pracownika socjalnego spowodowała zapewnienie prawidłowej opieki dzieciom”. 

Do nagłośnienia tej dramatycznej historii zaangażowaliśmy m. in. program "Sprawa dla reportera" ZOBACZ. Zwróciliśmy się o natychmiastową interwencję do wiceministra rodziny Bartosza Marczuka i opowiedzieliśmy o sprawie minister Elżbiecie Rafalskiej. Historia tej rodziny pokazuje bowiem, że konieczna jest jak najszybsza zmiana przepisów, które pozwalają odbierać dzieci bez wyroku sądu i de facto wyjmują rodzinę spod prawa. O to samo zabiegaliśmy na spotkaniu w ministerstwie sprawiedliwości.

Więcej o sprawie rodziny Rajchertów można przeczytać w Do Rzeczy: Potrzebowała pomocy, zabrali jej dzieci

Działalność Telefonu Wsparcia Rodziców w: 2013 r. TUTAJ, 2014 r. TUTAJ, 2015 r. TUTAJ, 2016 r. TUTAJ

-------------------------

Pomoc świadczona jest całkowicie bezpłatnie.

Wszyscy, którzy chcą pomóc w funkcjonowaniu Telefonu Wsparcia mogą przekazać darowiznę w dowolnej kwocie lub zadeklarować regularne wsparcie, co pozwoli nam stabilnie planować dalsze działania.

28 2490 0005 0000 4500 2748 0168
Fundacja Rzecznik Praw Rodziców
ul. Steinhausa 2/52, 02-747 Warszawa

Możliwe są też wpłaty on-line przez Dotpay
z tytułem "Darowizna na cele statutowe'', z dopiskiem "Telefon Wsparcia''

 

Wesprzyj nas